Oj ja należę do perfumo-maniaczek. Mam ich całe mnóstwo. Ulubione: "Pour Femme" Lacoste- eleganckie, świeże; "The Beat" Burberry- słodkie ale delikatnie; "Daisy" Marc Jacobsa- delikatne, romantyczne, wiosenne; Cerruti 1881- inne niz wszystkie, oryginalne, atłasowe; "Lola" Marca Jacobsa- słodziutkie jak landrynki.
Anty-ulubione: "Jadore" Diora- przypominają szampan, za dużo w nich alkoholu; wszystkie V.Beckham-zwłaszcza te pierwsze "Signature" normalnie miejska toaleta; "Alien" i "Angel" T. Muglera- doceniam oryginalność ale to dla b. wyrafinowanych nozdrzy (moje tych zapachów znieść nie mogą); "Touch of Pink" Lacoste- pretensjonalne (pachną jak tysiące innych bazarowych), "Hypnose" Lancome- pudrowe, zbyt ciężkie i duszące.


