Hmm.. dobre pytanie.

Ludzi tłum w koło, a jednak pustka...

Mam jedną przyjaciółkę, znamy się 16 lat, ale mieszka 45km ode mnie i rzadko się widzimy... Choć wiem, że mogę zawsze na niej polegać, jest jak siostra.

Miałam jednego przyjaciela, ale mnie zdradził, oszukiwał, rok temu to było. Boli do dzisiaj mocno...

Mam jednego bardzo dobrego kolegę, może zostanie przyjacielem.

Kobietom nie ufam, są fałszywe.. ale jakiejś mi brakuje :( Choć lepiej dogaduję się z facetami.

Tak naprawdę teraz tak w 100% moim przyjacielem jest mój prawie mąż. To on jest zawsze przy mnie.
I właściwie z nikim więcej się nie spotykam :/ (no, z nim mieszkam więc muszę ;p )