24h z życia bransoletki - KONKURS
odpowiedz-
Napisano: 5 maja 2011, 17:40
Była chyba szósta rano!Leżałam spokojnie sobie na miękkiej,jedwabnej poduszecce,gdy poczułam,że właścicielka chce mnie ubrać. Oczywiście niechlujnie zrzuciła mnie na podłogę, na której się z hukiem odbiłam. Dobrze,że mnie zaraz podniosła mówiąc coś brzydko na mnie. Super. Myśli,że ja nic nie czuję!!
Miotałam się chyba do jedenastej na jej ręcę(pobrudziła mnie,pomoczyła),ale ja wszystko przeżyje! Wrócę więc do historii. Około jedenastej piętnaście odłożyła mnie w jakieś dziwne miejsce. Pachniało rozpuszczalnikiem i jakimiś detergentami-bleee!! Leżałam jakieś 30 minut w tym miejscu czekając,aż mnie zabierze z tego miejsca. I się doczekałam. Do siedemnastej zdążyłam na jej ręcę przewędrować przez park,jej nudną pracę jaką jest opiekowanie sie małymi dziećmi-matko!Myślałam,że umrę kiedy jej podopieczna zaczęła bawić się mną! Byłyśmy jeszcze w kilku sklepach,zoologicznym,gdzie kupiła pokarm dla rybek i tartaku!
Po powrocie zamoczyła mnie ponownie w wodzie myjąc naczynia i pogrzała nad parą od gotującej się wody.
20-wyjście do kina z chłopakiem. Oczywiście nie poszła-wystawił ją! Ale za to byłam u jej koleżanki. zrobiły sobie domówkę. Ja zmęczona-po takim dniu wrażeń-opadałam z jej nadgarstka i rozwiązywałam się! Zauważyła to przypadkiem i wrzuciła mnie do bocznej kieszonki od torebki. "Ciemność!Widzę ciemność!" krzyczałam,lecz ona chyba mnie nie usłyszała. I tak mijały godziny...(później okazało się,że minuty) kiedy mnie wyjeła. Znalazłam się na kanapie w jej mieszkaniu. Zostawiła mnie tam przez noc.
O 6 rano następnego dnia znowu pobudka!I tym razem obudził mnie jej pies! Po chwilii znalazłam się w jego brzuchu!"Wypuście mnie stąd!To morderstwo!"wołałam-ja,bransoletka,którą moja właścicielka dostała od Michaliny-swojej kuzynki!!
(wypuścili mnie następnego dnia,a pies-ciekawe czy przeżył...) -
Napisano: 5 maja 2011, 21:27
godz. 04:00 aaaaaaaaaaaaaaa...jaaaakaaa nuuuuuda, leżę w tym pudełku i leżę, gryzie mnie w bok jakiś pierścionek, uciska inna bransoleta.... nuuuda i tłok...
godz. 05:00 może jednak sobie przytnę komara na chwilę... mojej właścicielce na pewno nie spieszno do wstawania...aaa! nie wytrzymam, wyrzucę ten pierścionek.. ale może on sie po prostu do mnie przystawia.. no nie wiem, nie wiem ...
godz. 10:30 oooo, a co to, co to? słyszę ruch, szuranie i zieeeeewanie (zieeew), chyba wstała! aż mnie koraliki swedzą z niecieprliwości, niechżemnie w końcu wypuści! pierścionek chyba mrugnął do mnie tym swoim oczkiem. nie wiem, doprawdy co o nim myśleć...
godz. 12:00 no, teraz już na pewno podejdzie do szkatułki. ooooo, taak, właśnie tak, nareszcie zawiatło do nas światło słoneczne, a nie ciągle ten mrok i jakieś. takie ponure nastroje.
godz. 12:15 złość mnie bierze na samą myśl, ile ta dziewczyna może się zastanawiać! przecież to oczywiste, jestem bransoletką Kelly Mellu, jestem jej" idealną bransoletką". Sama mnie tak przecież nazwała kilka tygodni temu, gdy mnie w końcu upatrzyła. A i jak to mówiła, że tyle się naszukała, nagrzebała i naprzymierzała aż w końcu trafiła na mnie. noooo, dalej, mnie wybierz (muszę wyprężyć się bardziej do Słońca, wtedy dostrzeże to, co zobaczyła tego pamiętnego dnia, gdy mnie wybrała).
godz. 12:30 nooo niee! wzięła tę tandetę! z samego spodu szkatułki!
godz. 13:10 aha! wraca!
godz. 13:30 i co, kto jest górą, no kto?! wiadomo, Kelly Melu rządzi, a co! nareszcie znowu sobie użyję świata!
godz. 20:00 ale jazda! najpierw pizza (o mały włos nie poplamiła mnie sosem czosnkowym!), potem spacer... jak to dobrze, że wiosna idzie, a co ja mówię, wiosną pełną gębą! no a potem... no cóż... jeden nieuważny ruch i zaplątałam się w jej włosy. kompletnie nie uważała na mnie i przjejechała reką po włosach. no i miała za swoje. ale wybaczyłam jej, bo chwilę potem jej ręka (wraz ze mną, oczywiście!) spoczęła na niezwykle umięśnionym ramieniu... i jak ten facet pachniał! i jak kokieteryjnie zaczęła obracać mną w ręku, przez chwilę mignął mi pierścionek na jej palcu.. taak, ten sam, który od rana działał mi na nerwy.. ponownie puścił oczko.. hmmm, sama nie wiem...
godz. 23:00 no ,ale teraz to już przegięła! żeby po umyciu rąk, zosatwić mnie tutaj w toalecie?! dudni muzyka, ciągle ktoś wchodzi i wychodzi... minęły może ze dwie minuty, jescze nikt mnie nie capnął, ale kto wie... boję się... trochę tu mokro... niezbyt zachęcająco...
godz. 24:00 ufffff, na szczęście jej przystojniak, kiedy złapał ją za przegub i poczuł, że mnie na nim nie ma, przypomniał jej o mnie. i chwała mu za to ! mam nadzieję, że im wyjdzie razem... z ust takiego faceta usłyszeć takie słowa, że szkoda by było takiej biżuterii i że tak świetnie razem wyglądamy... ach, to było przeurocze...
godz. 03:30 chyba się przestraszyła, że mogłaby mnie zgubić, bo odłożyła mnie niezwykle starannie do szkatułki... no, dalej, połóż ten pierścionek obok mnie... byłoby mi miło, mimo że działa mi na nerwy jak mało kto.... oooo, witam, witam... -
Napisano: 6 maja 2011, 12:32
24 godziny z życia bransoletki……………………………………………………Czyli
mojego życia.
Dopiero co nas wystawili na wystawie
tzn. mnie i inne bransoletki, a już większość z nas została wykupiona. Podobno jesteśmy hitem tego
sezonu, to pewnie dlatego ludzie tak przepychają się w kolejce do kasy. Jest
dopiero pora drugiego śniadania, a już pełno moich koleżanek została wykupiona,
tylko nie ja. Dlaczego
Przecież jesteśmy ,,Hitem sezonu” jak to mówi Pani
sprzedająca nas, więc dlaczego mnie jeszcze nikt nie kupił
Może jestem
brzydsza niż cała reszta, a może to dlatego że kolor mojego rzemyka jest fioletowy.
Prawdopodobnie to dlatego, bo przecież do czego bym pasowała, na co dzień przecież
bardziej uniwersalna będzie w kolorze czarnym, bo do wszystkiego pasuje, jest
taka klasyczna i bardziej elegancka. To
wszystko bez sensu, ile mogę tu leżeć, zbliża się pora obiadowa, a zostałam
tylko ja sama, jedyna leżę tu sobie i czekam, aż zjawi się w końcu ktoś kto
zechce i mnie kupić. O rany chyba ktoś wchodzi do sklepu, może to szansa dla
mnie
Jednak chyba nie bo to chłopak, a po by chłopakowi potrzebna była bransoletka,
przecież oni nie noszą takich damskich świecidełek. Ale zaraz on chyba na mnie
spogląda, jego pięknie lśniące czarne oczy spoglądają na mnie, o jej sprzedawczyni
chyba otwiera gablotkę. Tak ona naprawdę ją otwiera i sięga po mnie. Jestem
taka szczęśliwa może to szansa dla mnie, ale zaraz co się dzieje
Dlaczego ona
wkłada mnie do tego pudełka, dlaczego zamyka je
Przecież ja się boje
ciemności, ale jakoś to wytrzymam, przecież dam radę, w końcu będą musieli mnie
stąd wyciągnąć. Słyszę tylko jak mówi do tego chłopca, że na pewno będzie się
podobać. Ciekawe kogo miała na myśli, chyba nie jego, a może jestem prezentem
Teraz tylko czuję jak jestem niesiona, tylko gdzie
Może się zdrzemnę czas
szybciej minie, bo ile można tak siedzieć w ciemności…….. Ojej co to, kto
zakłóca moją drzemkę
Słyszę jakieś szuranie i ten chłopak ciągle powtarza:
,,Dasz rade, na pewno jej się spodoba”. Ciekawe komu, być może jego
dziewczynie. Właśnie zadzwonił dzwonek do drzwi, być może to ona. To na pewno ona
bo z oddali dochodzi dziewczęcy głos. O weszli do tego pomieszczenia, gdzie
znajduję się ja. On coś mówi do niej, że z okazji iż są parą i, że ona jest
jego pierwszą dziewczyną chce dać jej prezent. Hura jestem prezentem dla
dziewczyny, dla jego pierwszej miłości, jakie to urocze. Co tak robi się jasno,
czyżby otwierał pudełko, widzę ją to ta dziewczyna, patrzy na mnie, a na jej
twarzy pojawia się uśmiech i mówi, że to najpiękniejsza bransoletka jaką w
życiu dostała. Powiedziała, że jestem najpiękniejsza, a już myślałam, że nikomu
się nie mogę spodobać. Ona go ściska, a on wyciąga mnie i zawiązuje jej na
nadgarstku, a ona tylko się uśmiecha i co chwila spogląda na mnie i z pięknym
uśmiechem na twarzy. Nawet nie myślałam, iż się mogę tak komuś spodobać. Jestem
taka szczęśliwa, ale zaraz chyba już wychodzimy bo ta śliczna moja nowa
właścicielka zaczyna ubierać kurtkę, jeszcze daje tylko szybko całusa temu
chłopakowi i kieruję się w stronę drzwi. A teraz pędzi jak szalona, halo nie
tak szybko bo jeszcze mnie zgubisz, a na dworze jest już ciemno, musi być
bardzo późno. Właśnie wchodzimy do jakiegoś dużego domu, być może to będzie mój
nowy Dom. Dziewczyna ściąga kurtkę i znów szybkim krokiem wchodzi po schodach
do jakiegoś pokoju. Zapala lampkę nocną i jeszcze zerka na mnie i mówi: ,,
Jesteś najpiękniejszą bransoletką, a tego dnia nie zapomnę do końca życia, jestem taka szczęśliwa i
zakochana”. Po tych słowach zgasiła lampkę i położyła się spać, a ja teraz
także mogę pogrążyć się w błogi sen. Jestem bardzo szczęśliwa, że ten dzień
jednak bardzo dobrze skończył się dla mnie. -
Napisano: 6 maja 2011, 15:41
Stuk. Stuk.
O rany, jak duszno.
Moja właścicielka znów
zapomniała zdjąć mnie z nadgarstka przed snem i teraz tkwię pomiędzy poduszką a
kołdrą. Od czasu do czasu zahacza o mnie bransoletka z drugiej ręki, ale ona
jakaś taka mało rozmowna jest. Cała srebrna, z dużą, fantazyjną arabeską.
Zazdroszczę jej tego ornamentu. Z tego, co mówiły mi szeptem pierścionki, te
niesamowite plotkary, to ona z kolei zazdrości mi kolorowego sznureczka i
cudownie błyszczących w słońcu oczek.
I już nie jest cicho.
Biedny budzik rozpikał się gwałtownie. Nie zazdroszczę mu tej pracy. Musi
czuwać dniami i nocami, by obudzić moją, a raczej naszą właścicielkę na czas.
Ja muszę tylko ślicznie wyglądać. Chyba nawet jestem ładniejsza, gdy sobie
słodko śpię na jej nadgarstku. Oho, już się zbudziła. Właściwie to zerwała się
tak gwałtownie, że aż mi się w koralikach zakręciło. No tak, przecież dziś jest
bardzo ważny dzień!
Matura!
Oh, ile to ja się o niej
nasłuchałam, gdy moja właścicielka zabierała mnie do szkoły. Jej to się nawet
nauczyciele boją! Uf, teraz czekam cierpliwe na łazienkowej półce, aż skończy
się myć i założy swój amulet. Tak! Jestem amuletem, talizmanem. To brzmi
dumnie.
Tfu! Tfu!
Znów zmoczyła mnie wodą,
gdy sięgała po mnie mokrą ręką po wyjściu spod prysznica. Brr, nie cierpię
takich niespodziewanych kąpieli. Hm, założyła białą koszulę z długim rękawem.
Zakryła mnie! Jak ja mam teraz błyszczeć pod tym sztywnym, brzydkim
materiałem!?
O Najwyższy Diamentowy
Koraliku, ulituj się nade mną!
Pewnie zrobiła to przez nieuwagę.
Odbieram przez dolne partie sznurka przyśpieszony puls. Dziwne, zrobiło się
ciemno… A, pewnie założyła żakiet, który ostatnio kupiła. Cóż, przez drogę mogę
się zdrzemnąć i tak mnie nikt nie widzi.
Zieeeew…
Gdzie…? Co…? Jak…?
Znów zrobiło się jasno.
Poluzowałam trochę sznurki i wysunęłam się poza rękaw. Już trwa egzamin. Lewą
rękę, na której obecnie mieszkam, położyła na twardej, szkolnej ławce.
Hej! Sznurek mi się
spłaszczy!
Chyba jednak nie będę jej
przeszkadzać. Widzę, że ma skupioną, poważną minę. Przed nią leży gęsto
zadrukowany arkusz. Wokół niej jest pełno innych osób. Arabeska z prawej ręki
błyska do mnie nieśmiało, odbijając sztuczne światło jarzeniówek. Strasznie
długo to trwało. Widzę, że właścicielka się uśmiecha, więc chyba dobrze jej poszło.
W końcu zdjęła okropną
koszulę i założyła kolorowy T-shirt. Teraz mogę lśnić w wiosennym słońcu.
Uh, chyba lepiej znów się
zdrzemnę, bo z tego, co słyszałam po egzaminie, to wieczorem czeka nas koncert.
Czarno - beżową! Czarno -
beżową ubierz! Ha! Ma się gust, co nie? Wybrała bluzkę, którą jej doradziłam. Będę
idealnie się komponować ze strojem.
Moja właścicielka poznała
dziś dużo znajomych. Ja zresztą też. Wpadł mi w oko srebrny sygnet i jego
kolega – czarna, skórzana, nabijana ćwiekami bransoleta. Teraz czekamy, aż
pojawi się zespół. Ciągle ocierają się o mnie ludzie, czasem spotkam jakąś
sympatyczną biżuterię. Na wszelki wypadek mocno splotłam sznurki, żeby nie
zsunąć się z nadgarstka i nie zagubić w tłumie.
Aaale trzęsie! Skaczą,
tańczą, wirują i do tego te światła! I dym! Moje koraliki! Ostatni raz czułam
się tak, gdy byłyśmy w wesołym miasteczku.
Po koncercie wszyscy
wybrali się do knajpki. Z poziomu blatu niewiele słyszałam, nie wiem, o czym
mówili. Miałam ciekawsze zajęcie. Błyszczałam zachęcająco w stronę sygnetu i
bransolety. W końcu udało nam się porozmawiać.
Pochodzą aż z Australii! Niesamowite!
Zwiedzili kawał świata. Mam nadzieję, że się jeszcze spotkamy, bo nie
zdążyliśmy się nagadać.
Ciemno, ciemno, ciemno…
Znaczy, wróciłyśmy do domu. Tradycyjnie kąpiel i szybka kolacja.
Hmm… Znam ten szelest. O
nie! Tylko nie pościel! Zdejmij mnie!
Puff, puff…
Znów zapomniała mnie zdjąć.
Postaram się zasnąć, wtulona w poduszkę. Szczerze mówiąc, wolałabym trafić do
szkatułki i podzielić się wiadomościami z resztą biżuterii. Cóż, innym razem. -
Napisano: 6 maja 2011, 16:31
Piękna... Piękna... Najpiękniejsza. Tak, to właśnie ja- pozłacana bransoletka. Zachwycam wszystkich sobą, wyglądam cudownie, olśniewająco. Wprost przewspaniale!
Większość czasu spędzam na nadgarstku mojej właścicielki. Nie oszukujmy się, ale beze mnie nie wyglądałaby tak oszałamiająco.
Wstaję zazwyczaj o 7.00, kiedy to moja Pani zakłada mnie na swój szczupły nadgarstek. I tu zaczyna się moja praca. Od tej chwili moim zadaniem jest sprawiać, żeby ONA wyglądała cudownie. Muszę zwracać na siebie uwagę otoczenia, odwracając uwagę od JEJ drobnych wad. I dobrze mi z tym, bo uwielbiam błyszczeć. Nie ważne, czy to JEJ kolega z pracy, czy przystojniak spotkany zupełnym przypadkiem w autobusie linii 507. I tak wiem, że liczę się tylko ja.
Pasuję do wszystkiego. Do jej eleganckiego kostiumu, do sukienki na wieczór. A wieczorem... to lubię najbardziej. Nie ważne, czy to restauracja, klub, czy dyskoteka. To ja błyszczę w świetle świec i reflektorów. To na mnie każdy zwraca uwagę.
A po tak męczącym dniu ONA mnie najzwyczajniej w świecie zdejmuje i dokłada do ciepłej szkatułki, gdzie śpię sobie, aż do 7.00 następnego dnia. -
Napisano: 6 maja 2011, 20:01
NIEZWYŁKA HISTORIA (NIE)ZWYKŁEJ BRANSOLETKI
Witam. Jestem zwykłą a zarazem pełną niesamowitych
doświadczeń bransoletką. Postanowiłam opowiedzieć Wam swoją historię, z którą, moje
miłe Panie macie okazję się zapoznać.
Otóż wykonano mnie z najszlachetniejszych( a
także najdroższych) kamieni w pewnym zakładzie jubilerskim. Pewnie pomyślicie,
ze mam wiele sióstr bliźniaczek. Otóż nie- jestem jedyna i wyjątkowa. Zostałam
stworzona na specjale zlecenie, stąd właśnie moja niepowtarzalność. Muszę jeszcze
wspomnieć, iż mimo mojej ogromnej wartości wyglądam całkiem niepozornie- takie
zwykłe, nie wyróżniające się niczym
świecidełko.
Gdy ukończono prace
nade mną, zostałam zapakowana w luksusowe pudełeczko. Było mi tam wyjątkowo
dobrze i wygodnie. Nagle ujrzałam światłość… Szybko znalazłam się na ręce
dystyngowanej damy. Spostrzegłam, że
jestem tylko zwykłym podarunkiem od przystojnego mężczyzny. Po chwili
wiedziałam już o nim wszystko- był bogatym (i cudownym)narzeczonym Karoliny( bo
tak nazywała się owa dama). Od tego czasu kobieta prawie nie zdejmowała mnie z
ręki, choć wyraźnie za mną nie przepadała. W porównaniu do innych jej
bransoletek byłam prosta. Raz nawet nazwała mnie „tandetną”( od tej pory
szczerze ją znienawidziłam).
Wszystko zmieniło
się pewnego pięknego poranka…
Był 29 maj. Moja
właścicielka od rana była w świetnym nastroju, być może spowodowanym
zbliżającym się spotkaniem z narzeczonym. Po czasie jakim z nią spędziłam,
szczerze wątpiłam w miłość Karoliny do Roberta. Prawdziwe piekło rozpętało się
po powrocie kobiety do domu. Okazało się, że mężczyzna już jej nie kocha i nie
chce być z osoba tak próżną jak ona. Rozwścieczona Karolina zerwała mnie z ręki
i rzuciła o ścianę. Odbiłam się z trzaskiem lądując na dywanie pod łóżkiem.
Usłyszałam trzask drzwi. Zostałam sama. Trzęsąc się nie mogłam pohamować
strachu.
-Co ze mną będzie?- myślałam
Po godzinie w pokoju pojawiła się sprzątaczka z odkurzaczem.
-O nieeee!- krzyknęłam…
Przeżyłam, choć nie mam najlepszych wspomnień z tamtego
okresu. Najgorsze było to, że znalazłam się w worku na śmieci. Klejnoty w
takich brudach! O zgrozo! Obok mnie leżała skórka od banana… Znajdowałam się tam tylko
kilka minut. Nie wiedziałam- cieszyć się czy płakać- gdy mym oczom ukazało się
dwóch śmieciarzy. Jednym ruchem złapali worek, w którym się znajdowałam,
próbując wrzucić go do ciężarówki. Na myśl o śmietnisku ogarnęła mnie panika. W
ostatniej sekundzie uwolniłam się wypadając przez dziurkę w worku. Wylądowałam
na asfalcie.
Południowe słońce oświetlało mnie. Było tak przyjemnie… W
pewnym momencie ukazała mi się mała dziewczynka z lalką w ręce. Już wiedziałam
co ze mną będzie… Dziecko szybko podniosło mnie i zaczęło wiązać włosy lalce. Mną
oczywiście…. Poznałam wtedy inne bransoletki, których los podzieliłam, Część z
nich była już bardzo uszkodzona. Podczas gdy ja stawałam się elementem
fryzury Barbie, dziewczynkę dogoniła
opiekunka. Spacerowały tak dobre kilka minut, aż doszły na plażę. Wtedy to
kobieta zauważyła mnie i kazała wyrzucić, krzycząc, że są na mnie bakterie(Na
mnie?! Chyba na niej!). Stwierdziła również, że nie wiadomo do kogo wcześniej należałam.
Poczułam się oburzona. Według niej należało się mnie pozbyć. I tak wylądowałam
w złotych kryształkach piasku. Leżałam i wsłuchiwałam się w szum fal…
Nadchodził zmrok, a razem z nim wzrastało moje
zaniepokojenie. Nie zdążyłam zareagować, gdy znalazłam się pod butem nieznanego
mi faceta.
Uważaj!- próbowałam wykrztusić.
Mężczyzna poczuł chyba, że na czymś stanął, gdyż cofnął
nogę. Wtedy ukazałam mu się w całej okazałości. Podniósł mnie i delikatnie się uśmiechnął(
a uśmiech miał wyjątkowo czarujący). W ciągu paru sekund znalazłam się w jego
kieszeni, pośród uwierających mnie kluczy i monet. Nie były to spodnie bogatego
mężczyzny. Nieznajomy nie był zamożny- tego byłam pewna. Nie wiedziałam, co ze
mną będzie. Z drugiej strony było mi to obojętne. Po prostu nie miałam już sił.
Na szczęście nie byłam w kieszeni zbyt długo. Gdy jednak
pojawiłam się na zewnątrz zauważyłam, że wciąż jestem na plaży, tylko w innej
jej części. Nieopodal stał mały, ale uroczy dom. Najważniejsza jednak była obecność
drugiej osoby, pięknej kobiety o imieniu Emilia. Miała ona bajeczne oczy o
smutnym, mglistym spojrzeniu oraz brązowe włosy.
-O nie, znowu będę prezentem rzuconym w kąt- pomyślałam.
Emilia jednak uśmiechnęła się i ucałowała mężczyznę. Ku memu
zdziwieniu radość kobiety była szczera. Poruszyło mnie, że jednak istnieje na
świeci osoba, którą mogę uszczęśliwić. Było to fascynując doznanie.
W nocy będąc bezpiecznie zapięta na nadgarstku mej śpiącej
pani dużo rozmyślałam. W najśmielszych oczekiwaniach nie spodziewałam się że te
szalone 24 godziny przyniosą mi tyle przygód. Wszystko zakończyło się jednak
pomyślnie. Dzień ten dał mi także cenną naukę.-dla jednej osoby możesz być nikim,
podczas gdy dla kogoś innego- całym światem…
Po jakimś czasie
moja właścicielka dowiedziała się przypadkiem ile jestem warta. Otrzymała interesującą
ofertę- mogła mnie sprzedać i zarobić fortunę. Emilia jednakże tego nie
zrobiła. Jestem jej wdzięczna i ogromnie szczęśliwa. Odkąd jestem w jej rękach
czuje się szanowana, traktowana jak największy skarb. Nie dlatego, że składam
się z klejnotów. Jestem prezentem ofiarowanym przez ukochanego, dowodem
miłości.
Będąc świadkiem rozkwitającego między dwojgiem ludzi uczucia
poczułam się ważna. Liczę, że doczekam swojej
„bransoletkowej” spokojnej starości razem z moją panią i jej niedawno
poślubionym mężem.
To koniec mej
opowieści. Być może większość z Was w ogóle
nią nie uwierzy. Trudno. Chciałam Was prosić tylko o jedno- dbajcie o
swoje bransoletki. Nie ważne czy są one kupione na straganie czy u jubilera.
Pamiętajcie- one też mają duszę… -
Napisano: 6 maja 2011, 21:39
00:00 ZZzzzzzzzz
01:36 < ziewa >
02:49 Przekręcam się na bok, w moim wyłożonym jedwabną poduszeczką pudełeczku
03:28 Budzi mnie czyjeś chrapanie
03:45 W końcu udaje mi się znowu zasnąć
04:37 Ktoś zapala światło w pokoju, chyba idzie to WC
05:32 Pierwsi domownicy wstają, robią przy tym tyle szumu, że nie mogę spać
05:50 Nareszcie wychodzą i mogę jeszcze trochę pospać
06:30 Budzik mojej właścicielki przerywa mój piękny sen o wizycie w salonie jubilerskim
07:21 Właścicielka wita mnie z uśmiechem na twarzy, tak jest mną zauroczona, że od razu poprawiam jej humor
07:22 Od tej pory cały dzień przede mną, jestem gotowa na podbicie świata
08:03 Razem z moją panią rozpoczynamy dzień od miski ulubionych płatków śniadaniowych
08:30 Idziemy myć zęby oraz szykujemy się do wyjścia (make up, czesanie włosów)
09:00 Wychodzimy z domu, dzień jak co dzień: idziemy do samochodu
09:16 Jakiś palant trąbi klaksonem, co przyprawia mnie niemalże o zawał
09:45 Udajemy się na nudne lekcje
10:20 Jakaś nauczycielka przynudza, znowu zasypiam
10:21 Zzzzzzz
10:30 Budzi mnie dzwonek, czas na przerwę
10:50 Lekcja (Zzzzzz)
11:35 Dzwonek
11:45 Lekcja (Zzzzz)
12:30 Dzwonek KONIEC LEKCJI podwójna radość, bo właśnie wracamy do domu
13:00 Jem obiad razem z moją panią ( dzisiaj pomidorowa, na drugie danie gołąbki)
13:32 Czas na relaks….. RELAX TAKE IT EASY
14:01 Słucham muzyki, bo moja pani włączyła radio
14:25 Razem z moją panią uważnie śledzimy portal Stylistka.pl , czerpiąc przy tym wiele porad
15:02 Moja właścicielka umawia się z chłopakiem, znowu muszę zamykać oczy jak się całują
15:48 Ahhh no i zamykam oczy < ble >
16:20 Znowu to samo…. Zawsze to samo !
17:05 W końcu moja właścicielka dostrzegła, że z nią cały czas jestem, otarła mnie lekko z kurzu, uśmiechnęła się i gdzieś ruszyła
17:54 Znalazłam się w sklepie jubilerskim !
17:55 Uszczypnęłam się, nadal nie wierzę, myślę że to sen < niedowiarek >
18:30 W końcu moja pani wybrała dla mnie kolegę
18:55 Okazało się, że bardzo się polubiliśmy, czuje motyle w brzuchu, gdy z nim rozmawiam
19:20 Pani odłożyła nas do pudełeczka, jak zwykle panuje tam romantyczny nastrój
19:38 Mój kolega zbliżył się do mnie czule….
19:39 Szepnął mi coś do ucha i po raz pierwszy pocałował BYŁO BOSKO
20:48 Poczułam, że się zakochałam, cały czas patrzyłam prosto w oczy mojemu koledze
21:27 Podekscytowana całym dniem, słodko zasnęłam u boku kolegi
22:03 Zzzzzzz
23:14 Otworzyłam oczy, upewniłam się czy jest obok i poszłam dalej spać -
Napisano: 6 maja 2011, 22:25
Obudziłam się o 6 rano. Moja właścicielka ciągle spała, a ja byłam skazana na przygniatanie do okropnie szorstkiej poduszki. Ludzie myślą, że przedmioty nie mają uczuć i nie odczuwają bólu! Bzdura! Potem było jeszcze gorzej... moja opiekunka postanowiła jak co rano wziąc zimny prysznic! Brrrrr! Nienawidzę poranków. Nie różnię się w tym od ludzi. Oni też tego nie lubią. Ale potem wyszło słońce, które odbijało się od moich srebrnych zawieszek. Wyglądałam cudownie! To dlatego moja pani mnie nie zdejmuje z ręki. Nawet w ekstremalnych warunkach potrafię wyglądać elegancko i z klasą. Poszłyśmy do pracy - poniedziałek, okropny dzień. Koleżanka mojej właścicielki pochwaliła jej cudowną bransoletkę - czyli mnie! Od razu poprawił mi się humor. Potem były zakupy... każda strojnisia to lubi
Dostałam towarzyszkę. Uważam, że jest trochę w sobie zakochana i przesadza, myślać, że ten różowy kolor jest ładniejszy od klasycznego czarnego, w jakim ja jestem. Potrzeba długo czasu, aż ją zaakcpetuję. Wieczorem zostałam w okropny sposób rzucona na stolik. Moja pani nigdy tego nie robiła! Czułam się okropnie i byłam zła na Różowa, że spodobała się bardziej. Leżalam na szafce nocnej i płakałam... Obok mnie wylądowała nagle Różowa. Powiedziała, że nasza właścicielka chce nas szanować i dlatego będzie zdejmowała nas przed prysznicem. Koniec z zimną kąpielą?! Supeer. Z Różową zostałyśmy najlepszymi przyjaciółkami i idealnie się komponowałyśmy - każdy nas podziwiał. -
Napisano: 8 maja 2011, 10:56
Nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio ktoś mnie nosił na swym nadgarstku - westchnęła bransoletka. Jej właścicielką była dwudziesto- kilu letnia Joanna. Kobieta ta pochodziła z bardzo zamożnej rodziny, inteligentna, miła, dobrze wychowana. Bransoletka dobrze wiedziała, że była ulubioną biżuterią Joanny, dlatego tak bardzo się dziwiła, gdy minął już tydzień jak nie była używana. Wspominała często kolczykom i naszyjnikom o wystawnych bankietach, na których bywała ze swoją panią. -Może coś jej się stało?- pomyślała, szukając odpowiedzi na pytanie, które nie dawało jej zasnąć całą noc. Nie chciała dopuszczać do siebie żadnych złych myśli, przez które i tak była już bardzo zdenerwowana. Pamiętała jeszcze jak w poprzednim tygodniu Joanna zaczęła dostawać jakieś dziwne listy. Po nastroju kobiety można było wnioskować, że nie przynoszą one nic dobrego. Jednak bransoletka była bezradna, mogła się tylko domyślać się co było w niech napisane... W tej samej chwili ktoś otworzył szufladę z biżuterią. Jakiś dziwny mężczyzna zabrał całą jej zawartość razem z bransoletką. Wszyscy byli przerażeni. Mężczyzna nie wyglądał na złodzieja, był bardzo schludnie ubrany. Po wielu godzinach spędzonych w plastikowym, cisnym worku, zostały włożone do jakiejś zimnej, ponurej szuflady. Właściwie nie można było nazwać tago szufladą, to było coś w rodzaju metalowej półki zawieszonej wysoko na ścianie. Po kilku miesiącach wszyscy stracili wszelkie nadzieje na ponowne zobaczenie Joanny. Bransoletka zestarzała się, nigdy już nie widząc najmniejszego promyka światła ale co najgorsze nigdy już nie dowiedziała się o tajemniczych okolicznościach, w których znikła jej właścicielka... -
Napisano: 15 maja 2011, 20:03
Bucik. Kot. Muszelka. Motyl. Kluczyk.
Ta magiczna piątka tworzy jedność. To właśnie one sprawiają, że każdy mój dzień jest piękniejszy od poprzedniego. Naprawdę wyjątkowa bransoletka..
Budzę się. Kolejny poranek, kolejne wyzwanie. Szybko przywołuję charmsy do porządku - zaraz nas wyjmie, a one zrobiły niezły burdel w szkatułce. Jak zwykle bawią się w rozstawianie po kątach kolczyków. Strasznie je bawi, jak się pogubią i nie mogą znaleźć pary.. No naprawdę, dziecinne zachowanie. Ale nie mam pretensji; w końcu dołączyły do mnie zaledwie tydzień temu, to świeżaki. Wszystko tutaj jest dla nich jeszcze nowe. W każdym razie, w końcu udaje mi się ustawić je na swoim miejscu. W ostatniej chwili - dosłownie sekundę później wieczko się otwiera i zalewa nas jaskrawym światłem. Już po minucie wdzięcznie wiszę na jej nadgarstku. Ahh to moje ulubione miejsce.. Wychodzimy.
Na ulicy to, co zwykle, jeden wielki zamęt i bałagan. Nerwowym ruchem kasuje bilet w metrze. Wyczuwam jej pośpiech. No tak, norma. Za długo się stroiła i znowu będzie w biurze spóźniona. Nie lubię tych momentów, gdy zdyszana, biegnie do pracy - zawsze wtedy mi się dostaje za niewinność. Obijam się o poręcz schodów, o framugę drzwi, o jej torebkę - dosłownie o wszystko. Ale po chwili przychodzi czas na rekompensatę. Zajmuje się uzupełnianiem papierów, a to oznacza dla mnie 7 h relaksu.
Wieczór. Zabiera mnie ze sobą do parku, umówiła się tam z Nim. Przytulają się na powitanie, chwyta jej dłoń. Mmm nowe perfumy, ładnie ładnie, widzę, że coraz bardziej się stara. Spacer to coś, co lubią. Ten jest wyjątkowy - przyniósł dla niej prezent. Wyciąga jakieś małe pudełeczko, niezgrabnie opakowane w pognieciony kawałek kolorowego pozłotka. No cóż, nie ma co od niego dużo wymagać, w końcu to facet.. Ale zawartość jest po prostu fenomenalna! Nigdy bym nie pomyślała, że tak szybko odkrył jej słabość.. Ten to wie, jak zaczarować kobietę..
Tej nocy kładzie mnie do szkatułki z większą niż zazwyczaj ostrożnością i z czułością długo na mnie patrzy. A ja zdobyłam nowego podopiecznego.
Obok leży nieśmiało niewielkie, czerwone Serduszko.. -
Napisano: 15 maja 2011, 20:17
Drogie Autorki konkursowych tekstów!
Pamiętajcie, że wasze teksty będa oceniane pod względem kreatywności, ale również ilości podziękowań! Zainteresujcie swoim tekstem znajomych i poproście o głosy! Powodzenia!
-
Napisano: 23 maja 2011, 14:15
Drogie Czytelniczki!
Nasze "stylistkowe" jury zapoznało się z waszymi konkursowymi tekstami i postanowilo nagrodzić autorki, których opowiadania uznałyśmy za najciekawsze. Wzięłyśmy pod uwagę pomysł oraz zainteresowanie, jakie wasze teksty wzbudziły na forum. I tak w konkursie "24-h z życia bransoletki" zwyciężczyniami zostają:
1. Mrufka
2. Thalia
Gratulujemy!
Na wasze skrzynki zostanie wysłana prośba o podanie adresu. Czekamy na dane do wysyłki! -
Napisano: 23 maja 2011, 20:20
Konto Thalii z tego co widzialam zostalo usunięte za naruszenie regulaminu
-
Napisano: 24 maja 2011, 11:35
dziękuję napawdę dziękuję!
dzięki Wam coś czuję że genialny nastrój zostanie u mnie na dłużej ^^ -
Napisano: 24 maja 2011, 18:28
Drogie Czytelniczki,
W związku z tym, że konto jednej ze zwyciężczyń zostało zablokowane z powodu naruszenia regulaminu, postanowiliśmy wybrac kolejną osobę, której tekst przypadł nam do gustu. Jest nią Nathallie. Gratulujemy!
Dziękujemy Wam raz jeszcze za udział w konkursie. Doceniamy wasze pomysły i wkład artystczny, nie popieramy jednak zakładania fikcyjnych kont i generowania sztucznego ruchu na forum. Życzymy powodzenia w kolejnych konkursach! Zwyciężczynie prosimy o zajrzenie do swoich skrzynek mailowych na Stylistka.pl i podanie nam danych potrzebnych do wysyłki! -
Napisano: 27 maja 2011, 15:41
Dziewczyny ciągle nie mamy waszych adresów, by wysłac wam wygrane bransoletki!!! -
Napisano: 28 maja 2011, 14:44
ja swój wysłałam już prawie tydzień temu.. nie doszła wiadomość?








