Chcę stać się niezależna...

  1. Bryzella Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-07 Posty: 5 Podziękowania: 0

    Napisano: 18 lipca 2008, 15:33

    Cześć... Mam spory dylemat.. Mam 19 lat, skończyłam szkołę i chcę się wyprowadzić z domu, mam pracę... Chcę zacząc studiować zaocznie... Rodzice są przeciw... Nie mam pojęcia czy mają rację... Wiem, że życie na własną rękę jest trudne... Ale chce spróbować... Wiem jednak także że jesli to zrobie nie bede mogla liczyc na pomoc rodziny... JAKIE SA SPOSOBY NA UTRZYMANIE SIE SAMODZIELNE I OPLACENIE STUDIOW... (dodam ze zarabiam ok 1200 - 1400 zaleznie od miesiaca) PROSZE O RADE... z gory dziekuje

  2. Blanca Markiewicz Moderator

    Rejestracja: 2007-05 Posty: 3 Podziękowania: 0

    Napisano: 18 lipca 2008, 15:39

    Podstawowe pytanie - a dlaczego chcesz się wyprowadzić z domu ??
    Czy to studia i praca w rodzinny mieście?

  3. Bryzella Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-07 Posty: 5 Podziękowania: 0

    Napisano: 18 lipca 2008, 16:45

    Hmmm... Nie, to studia i praca w krakowie, ja jestem z wioski kilkadziesiat kilometrow oddalonej od miasta... Po prostu chce sie usamodzielnic, w domu mam ciagle awantury, panuje niemila atmosfera, a bedac na utrzymaniu rodzicow mam to wciaz wypominane ile to pieniedzy musza dla mnie dawac... mama mnie krytykuje... kloce sie z nia codziennie... Chce to zmienic, chce sie wyprowadzic i zaczac byc niezalezna..

  4. malen69 Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-07 Posty: 7 Podziękowania: 0

    Napisano: 18 lipca 2008, 17:28

    mam ten sam problem..mam 19 lat skończyłam szkołę i chciałbym sie usamodzielnić. Z tego tez względu, że u mnie także panuje niemiła atmosfera, poza tym pieniędzy od rodziców nie dostaje prawie żadnych. Bryzella jednak 1200 czy nawet 1400 zł nie wystarczy ci na samodzielne utrzymanie sie i opłacenie studiów zaocznych. Chyba że wynajęłabyś z kimś kawalerkę, ale to i tak są wydatki w wysokości koło 800 zł miesięcznie na sam dom i rachunki chyba że zamieszkałabyś w akademiku tam jest taniej, dolicz do tego pieniądze na jedzenie jakieś 300 zł miesięcznie pieniądze na wydatki własne typu kosmetyki jakieś ubrania:/ no i opłatę za studia dodaj to do siebie i zobacz czy ci starczy... :( myślę, że niestety nie bardzo:/ przemyśl to bo jak już się wyprowadzisz to bardzo ciężko będzie wrócić z powrotem i prosić o pomoc:/ może zarób najpierw troszkę, odłóż sobie, a potem pomyśl o własnym mieszaniu tak żebyś miała pieniążki na czarna godzinę :) pozdrawiam ;*;*;*

  5. Bryzella Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-07 Posty: 5 Podziękowania: 0

    Napisano: 18 lipca 2008, 17:43

    Troszke inaczej mnie zrozumialas.... Ja nie chce wynajmowac wlasnego mieszkania, chce sie zachaczyc u jakichs studentow w mieszkaniach studenckich gdzie oplaty miesiecznie sa max 500 zlotych.... pozdrawiam rowniez, a moge wiedziec ile masz lat Maleno ?? :*:*

  6. melleczka Weteranka

    Rejestracja: 2008-05 Posty: 604 Podziękowania: 227

    Napisano: 19 lipca 2008, 0:49

    malen napisala na poczatku ze ma 19... czytaj uwaznie:/ studia oplacasz raz na 5 miesiecy, mysle ze wynajmujac mieszkanie w kilka osob wyjdzie taniej... no zalezy jeszcze jakie studia... bo kosztuja i 1600 i 3000 jesli to jakies prawo albo architektura....

  7. Bryzella Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-07 Posty: 5 Podziękowania: 0

    Napisano: 19 lipca 2008, 11:17

    Wiem... Mi chodzi o studia za 1900 zl.. jezu nie mam pojecia ile powinnam zarabiac zeby mi wystarczylo ?? 1500 ?? 1700 ?? w ogole sie nie orientuje ile kosztuje zycie w krakowie? ani tez jakie sa sposoby na to zeby efektywnie sobie samej radzic..

  8. mała_miss Ekspertka

    Rejestracja: 2007-11 Posty: 17 Podziękowania: 3

    Napisano: 19 lipca 2008, 11:51

    ja kiedyś utrzymywałam się za 1000 zł w stolicy; pamiętam, że było mi naprawdę bardzo ciężko; nie opłacałam studiów, więc to było tylko na życie; 400 zł mieszkanie (pokój w 2 osoby), raz na 3 miesiace karta miejska za 80 zł, jakieś ksiażki, ksero, czasem wyskoczyła impreza, podstawowe kosmetyki, żadnych szaleństw, a i tak jeszcze zawsze jakiś dodatkowy grosz wpadał - to od rodziców, to od babci; o kinie mogłam zapomnieć; nigdy też nie zjadłam nic na mieście; Ten czas na szczęście szybko się skończył, a mnie się poszczęściło...

    Dziś, po podwyżkach cen, wiem, że nie poradziłabym sobie; zdrożały też mieszkania; pamiętam dni, kiedy miałam 4 zł na koncie, a do końca miesiąca jeszcze trochę dni zostawało...

    Dziś jestem już w pełni samodzielna, ale i tak z pewną "zazdrością" (bo nie jest to taka typowa zazdrość) patrzę na koleżanki czy kolegów, którzy oprócz tego, że pracują i zarabiają tylko na własne przyjemności, to mieszkają wciąż z rodzicami, a ich własne mieszkanie - prezent od rodziców - już na nich czeka.

    Ja mam za to satysfakcję, że sama do wszystkiego dojdę - do wymarzonego mieszkania, samochodu, czy nawet do czegoś tak banalnego jak to, że mogę iść do sklepu i kupić sobie piękny ciuch czy torebkę. Albo dobre kosmetyki. Czy iść do kina, które uwielbiam.
    Mogę też jechać na wczasy itd.... Mogłabym tak wymieniać...

    Cóż Ci mogę poradzić Bryzello... ja miałam sytuację taką, że przyjechałam na studia z daleka i wyprowadzka to była konieczność. Gdybym nie musiała, nie wyprowadzałabym się do rodziców... Nie znam jednak Twojej sytuacji, ale jeśli piszesz, że jest ona ciężka (chodzi o dom) to rozumiem, ze mozesz chciec sie wyprowadzić. Pamietaj jednak, że wyprowadzka niewiele zmieni. Z mamą powinnaś spróbować się dogadac, porozumieć, znalezć wspólny język... a nie uciekać...

  9. Bryzella Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-07 Posty: 5 Podziękowania: 0

    Napisano: 19 lipca 2008, 13:50

    Hmm... To nie tak doslownie chodzi o problemy w domu, bardziej o to, ze ja po prostu chce byc niezalezna i samodzielna... Mysle ze taka jest moja natura, kiedy rozmawiam z kolezankami i slysze ze one nie chcialyby sie jeszcze usamodzielnic to nie moge sie nadziwic ich slowom... Ja jestem inna pod tym wzgledem.. Szukam wlasnego miejsca i chce byc odpowiedzialna za to co robie. Pokazac sobie przede wszystkim ze moge liczyc sama na siebie i potrafie sobie poradzic w kazdej sytuacji... to jest dla mnie najwazniejsze... zebym mogla popwiedziec pozniej ze studia, praca, mieszkanie ze to jest moja zasluga, ze zostalam zostawiona sama sobi i jednak nie zgubilam sie tylko dawalam rade - chce byc z tego dumna - wiem ze czlowiek nabiera wtedy wiekszej wartosci i ludzie maja do niego wiekszy szacunek....


    Ale najtrudniejsze zawsze sa poczatki... zaczynac zawsze trzeba umiec - tak bardzo wazny jest dobry start... dlatego chce zasiegac waszych opinii, zeby dowiedziec sie wszystkiego co moze mi pomoc w tej sytuacji...


    pozdrawiam wszystkich ktorzy poswiecaja czas na czytanie moich wypowiedzi. dziekuje :)

  10. b.b Zadomowiona

    Rejestracja: 2012-03 Posty: 13 Podziękowania: 5

    Napisano: 14 marca 2012, 13:06

    Ja sama się utrzymywałam na studiach. Wtedy zarabiałam ok. 1500 zł miesięcznie i jeszcze dostawałam stypendium z uczelni ok 200 zł. No nie było łatwo. Za mieszkanie płaciłam nie tak dużo bo 400 zł plus opłaty. Do tego miałam obiady pracownicze wiec zawsze parę groszy oszczędziłam. Trzeba być konsekwentnym i umieć oszczędzać na kolejne semestry. Jest ciężko, ale nie nie możliwe.

 

1
zaloguj się do

nie masz konta? zarejestruj się, to tylko kilka sekund!

Zamknij

zapomniałeś hasła?

zarejestruj się w

masz już konto? zaloguj się

Zamknij

dodaj do
Zamknij
Dodaj do stylistka +

Przeciągnij przycisk na pasek ulubionych w przeglądarce.Wygodnie dodawaj zdjęcia i rzeczy ze stron, które odwiedzasz.