Co myślicie o wspólnym mieszkaniu z chłopakiem?

  1. seku Obeznana

    Rejestracja: 2009-01 Posty: 28 Podziękowania: 6

    Napisano: 13 lutego 2009, 19:44

    Też uważam,że wspólne mieszkanie jest lepsze niz "chodzenie ze sobą" po kilka lat,a po ślubie rozstanie po półrocznym wspólnym pożyciu.Znam takie przypadki i stąd moja opinia na ten temat.

  2. Dariaaa Obeznana

    Rejestracja: 2008-12 Posty: 125 Podziękowania: 69

    Napisano: 13 lutego 2009, 20:25

    Uważam tak jak seku. To jedyny sposób, żeby naprawdę się poznać. a takie spotykanie się co kilka dni to nie to samo. zawsze chcesz się pokazać z jak najlepszej strony. sprzątasz pokój, gotujesz pyszności i takie tam. a mieszkając ze sobą wiesz jak jest na serio. czy faktycznie jest się takim czyściochem czy może wręcz przeciwnie. a co do Kościoła....wierząca jestem, ale kurcze jak tu się później nie rozwodzić jak się tak naprawdę kogoś w ogóle nie zna i dana osoba okazuje się zupełnie kimś innym niż myśleliśmy...

  3. karisha Początkująca

    Rejestracja: 2009-01 Posty: 1 Podziękowania: 0

    Napisano: 17 lutego 2009, 11:28

    Ja mieszkam z chłopakiem od ponad pół roku. Długo się zastanawialiśmy zanim podjęliśmy tę decyzję, ale wiem, że była dobra. I wcale nam nie chodziło o wzajemne "sprawdzenie" siebie w codziennym życiu. Po prostu oboje mieliśmy dość przyjeżdżania do siebie, wyszukiwania wolnego czasu między naszymi obowiązkami. Myślimy o sobie poważnie, więc chęć zamieszkania razem była naturalna w tym momencie związku.

  4. roxanne Początkująca

    Rejestracja: 2009-01 Posty: 25 Podziękowania: 11

    Napisano: 17 lutego 2009, 21:09

    Zdecydowanie jestem na tak, ale...
    Zależy jeszcze kiedy, oczywiście nie mówię tu o dziewczynach w wieku 16 lat bo to zdecydowanie za młodo. Ważne by przed ślubem pomieszkać ze sobą i zobaczyć tak na prawdę jak się osoba zachowuje, poznać ją, jej nawyki, zachowania bo może się okazać, że jednak nam bardzo nie pasuje jej sposób bycia (bałaganiarz, nie dba o dom, krytykuje, mało opiekuńczy) i jednak nie będzie naszą miłością życia.

    3 użytkowników podziękowało za tę wiadomość blondii333 applesullivan MlecznaCzekolada

  5. blondii333 Nowicjuszka

    Rejestracja: 2009-02 Posty: 9 Podziękowania: 0

    Napisano: 19 lutego 2009, 10:13

    Jeżeli ludzie się naprawdę kochają i planują wspólne życie to warto zamieszkać razem bo czy slub coś zmieni? po pierwsze poznajemy się w warunkach ekstremalnych a po drugie zycie jest za krótkie zeby odkładać coś na potem nigdy nie ma na nic odpowiedniego momentu. zawsze znajdzie się wymówka typu: skończyć studia, znaleść pracę za rok za dwa a żyć trzeba.

  6. martushka Początkująca

    Rejestracja: 2008-06 Posty: 12 Podziękowania: 0

    Napisano: 19 lutego 2009, 12:52

    Wydaje mi się, że na taką decyzję ogromny wpływ ma dojrzałość obojga partnerów.
    Jeśli o mnie chodzi to sądzę, że wspólne zamieszkanie to tysiąc nowych, większych problemów. Nie każdy jest jeszcze na to gotowy :)
    Np. ja, nie wyobrażam sobie teraz mieszkać z chłopakiem. Jestem na to za głupia.

  7. coco_rosie Obeznana

    Rejestracja: 2009-02 Posty: 57 Podziękowania: 10

    Napisano: 20 lutego 2009, 19:22

    ja mieszkam z moim chłopakiem już 4 lata. praktycznie od momentu, kiedy jesteśmy ze sobą. zaczęło się na studiach,a teraz poprostu już nie umiałabym ( i myślę, że on też) mieszkać sama. tzn. bez niego. naprawdę świetna sprawa. dużo uczy i daje dużo radości :)

  8. ewelinka986 Zadomowiona

    Rejestracja: 2010-04 Posty: 153 Podziękowania: 22

    Napisano: 17 kwietnia 2010, 18:37

    no moim zdaniem do doskonały sposób na sprawdzenie się..czy wasz zwiazek jest udany.spotykac mozesz się prze 3 lata i nigdy nie poznacie się tak jak poznaje się sibei,swoje zwyczaje itp.dopiero wspólne zamieszkanie ci coś podpowie..ale zamieszkaj z nim tylko wtedy jesli to ma być twój potencjalny kandydat na spędzenie zycia..przeciez nie bedziesz zamieszkiwać z każdym swoim chłopakiem;P ;) pozdrawiam

  9. Twilight Nowicjuszka

    Rejestracja: 2010-04 Posty: 9 Podziękowania: 0

    Napisano: 21 kwietnia 2010, 13:56

    Moim zdaniem to najlepiej zamieszkać po slubie :)

  10. MlecznaCzekolada Obeznana

    Rejestracja: 2010-02 Posty: 275 Podziękowania: 75

    Napisano: 21 kwietnia 2010, 15:31

    Jestem z moim 3 lata, mieszkamy 'na swoim' od półtora roku. Nie wyobrażam sobie żebym mogła z nim zamieszkać dopiero po ślubie- wiecie ile cech z człowieka wyłazi jak się wspólnie zamieszka?
    Jak chodziliśmy tylko na randki i nie mieszkaliśmy razem to nie wiedziałam, że ma tendencje np do zostawiania skarpetek koło łóżka... Trzeba się dobrze poznać przed ślubem, a tylko wspólne zamieszkanie to daje. Poza tym nawet kościół nie jest przeciwko takim inicjatywom!

  11. meg.ann Zadomowiona

    Rejestracja: 2009-05 Posty: 82 Podziękowania: 59

    Napisano: 21 kwietnia 2010, 16:01

    teoretycznie może ma to jakiś dobry wpływ, jednak osobiście jestem za tym, żeby zamieszkać ze sobą po ślubie. A tak w woli ścisłości - Kościół jest przeciwko wspólnemu mieszkaniu przed osiągnięciem małżeństwa.

  12. MlecznaCzekolada Obeznana

    Rejestracja: 2010-02 Posty: 275 Podziękowania: 75

    Napisano: 21 kwietnia 2010, 17:14

    meg.ann napisał(a)

    teoretycznie może ma to jakiś dobry wpływ, jednak osobiście jestem za tym, żeby zamieszkać ze sobą po ślubie. A tak w woli ścisłości - Kościół jest przeciwko wspólnemu mieszkaniu przed osiągnięciem małżeństwa.



    Mylisz się. Byłam z tym ostatnio u spowiedzi, możesz się jakiegoś księdza też zapytać jak to jest, jak już negujesz coś publicznie. Kościół pozwala na mieszkanie razem, nie pozwala na mieszkanie jak małżeństwo- tj można razem mieszkać, ale wg kościoła nie można się bzykać. I taka jest prawda, wiem to na 100% bo długo o tym z księdzem rozmawiałam. I nawet ksiądz przyznał, że warto przed ślubem razem pomieszkać w narzeczeństwie aby dobrze się poznać przed ślubem.

  13. meg.ann Zadomowiona

    Rejestracja: 2009-05 Posty: 82 Podziękowania: 59

    Napisano: 21 kwietnia 2010, 22:58

    Wyczułam w Twojej wypowiedzi trochę ataku...ale do rzeczy. Owszem rozmawiałam o tym z osobą Duchowną, niejedną i nieraz. :) Powód tego co napisałam wczesniej jest prosty - wspólne mieszkanie przed ślubem wywołuje pokusy, a przecież jesteśmy tylko ludźmi (albo aż) i często bywa tak, że im ulegamy. W ten sposób sobie tylko pomagamy. A jeśli Ty, dzieląc mieszkanie z tak bliską Ci osobą, nie ulegasz przyjemnościom, to zwracam honor. Chodzi o to, że to dość niewiarygodne, że z chłopakiem, czy być może przyszłym mążem, żyjesz teraz jak brat z siostrą. Dlatego w tej sferze Kościół jest przeciwny tej sytuacji, bo uważa, że unikając tego, możemy uciec przed pokusami.
    Może wczesniej użyłam złych określeń, ale wiesz chyba o co mi chodzi.
    Samo w sobie mieszkanie pewnie kształtuje charakter i ma jak najbardziej pozytywny wpływ - ale tak naprawdę człowiek zdąży się jeszcze nacieszyć drugim człowiekiem i jeszcze przez te pierwsze lata małżeństwa, mlode pary będą się jeszcze 'docierać'.

    Być może pomyslisz, ze jestem staroświecka - moze bedziesz miała racje, ale nie sztywniacka :) bo stac mnie na różne dziwne szaleństwa. Jednak mam takie czy inne wartości zakorzenione od dziecka. Może stanie się tak, ze zmienie zdanie, ale poki co jest ono takie.

    P.s: oczywiscie możesz sie z tym nie zgodzić i szanuje to naprawdę :) i w takim razie życzę Ci jak najlepiej :)

  14. MlecznaCzekolada Obeznana

    Rejestracja: 2010-02 Posty: 275 Podziękowania: 75

    Napisano: 21 kwietnia 2010, 23:47

    Nie, nie atak :) Ja się nie powstrzymuję od seksu, czy to z obecnym partnerem, czy z poprzednimi. Szkoda mi życia na celibat. Poza tym wolę sobie darować przykre rozczarowanie po ślubie, że mój mąż jest ch*jowy w łóżku albo ma małego :/ A tak nie kupuję kota w worku :D Z nim jestem od 3 lat, mieszkamy na swoim półtora roku tak jak pisałam. Ja mam swoje mieszkanie i głupotą by było gdybym mieszkała sama, a on ulicę obok mnie musiałby wynajmować stancję i bulić kasę :/
    Mi ksiądz tłumaczył, że narzeczeństwo jest tym czasem aby się poznać i dotrzeć, bo po ślubie to już za póżno. I tylko mieszkanie razem może nam pomóc. A pokusy są także na randkach.
    Uwierz mi, że przez półtora roku będąc z moim facetem spotykaliśmy się codziennie, spędzaliśmy ok 5-10h dziennie, codziennie! A i tak masa jego wad i masa moich wad wyszła dopiero po wspólnym zamieszkaniu. Myślę, że głupotą jest nie mieszkać razem a brać ślub bo naprawdę wychodzą wszystkie wady jak się razem mieszka i po ślubie to już 'po ptokach'. Takie jest moje zdanie :) Nie wiem ile masz lat, i czy byłaś kiedyś w długoletnim związku? Bo to zmienia patrzenie na pewne sprawy.
    p.s. Jestem wierząca.
    Pozdrawiam.

  15. meg.ann Zadomowiona

    Rejestracja: 2009-05 Posty: 82 Podziękowania: 59

    Napisano: 22 kwietnia 2010, 12:12

    Spodziewałam sie takiej odpowiedzi - ze nie powstrzymujesz się przed seksem :) bo to naturalne, zresztą trudno jest mi sobie wyobrazić, że w takiej sytuacji można zyć wstrzemięźliwie :) i własnie dlatego Kościół ma takie czy inne przekonania. :) Rozumiem, na pewno jest wiele racji w tym co piszesz, ale ja mam takie troche inne przekonania. A druga sprawa jest taka, ze nie wszyscy mają możliwosci zeby pozwolic sobie na oddzielne mieszkanie. Przy studiach dziennych (a jako, że politechnika rządzi się swoimi prawami to np. moje studia mogę nazwac całodobowe-zaoczne) to dość ciężkie do rozwiazania.
    Nietrwałam jeszcze w długoletnim związku.

  16. sternchen Obeznana

    Rejestracja: 2009-06 Posty: 149 Podziękowania: 188

    Napisano: 22 kwietnia 2010, 12:33

    no wiec co do zamieszkania ze soba po slubie...
    stoi mi w oczach moja mama.
    wnet zmusili ja do malzenstwa bo byla ze mna w ciazy potem jak sie okazalo moj ojciec byl prawdziwym potworem i na rekoczynach sie nie konczylo (nie bede sie dokladnie rozpisywac). kiedy mama poszla do ksiedza to on jej na to ze powinna poczekac ze wzgledu na dziecko i poza tym to jest okres na docieranie sie...
    ile lat pytam mozna sie tak "docierac"? az cie taki skur***l zabije? ja wiem ze nie kazdy facet musi taki byc... ale poprostu z autopsji boje sie zeby nie wprowadzic do domu kogos takiego jak moj ojciec.


    z moim obecnym mezem zamieszkalam przed 3 laty razem teraz jestesmy rok i niecale 3 m-ce po slubie. i wiem ze gdyby nie to przygotowawcze zamieszkanie ze soba to nasz zwiazek nawet nie mial by wieekszych szans na przetrwanie ze wzgledu na kilometry ok600 :)

    nie zaluje mojego wyboru :) nie pozwolila bym sobie na takie cos jak przeszla moja mama...

  17. marioll Nowicjuszka

    Rejestracja: 2009-07 Posty: 1 Podziękowania: 0

    Napisano: 22 kwietnia 2010, 20:22

    Ja bardzo chcę zamieszkać z moim chlopakiem.. jesteśmy ze sobą juz 1,5 roku i jak pójdę na studia i zamieszkam w innym mieście to tylko z nim. Wiem, że nie dalabym rady bez niego 5 dni w tygodniu a tylko 1,5 byśmy się widzieli. Także nie ważne jest dla mnie ani zdanie mojej mamy, która ma na to inne poglądy, ani księdza, który tak naprawde robi gorsze rzeczy niż osoby mieszkające ze soba bez ślubu... ;)

  18. ewelinka986 Zadomowiona

    Rejestracja: 2010-04 Posty: 153 Podziękowania: 22

    Napisano: 22 kwietnia 2010, 21:07

    tak tak! Kościól Bog..pomyśl kiedy ost.raz byłaś w kosciele.. ;) podoba mi się tok myslenia czekoladki.tu kazdy doradza..najlepszym doradca jest kotś kto przechodził przez to..a więc mówię..zamieszkaj..a nie ślubik,a później rozwód bo nie spełnia twoich oczekiwań juz w "progu"waszego związku..ślub,kościólek..ale rozwodu tak szybko nie dostaniesz wiec przemyśl tą sprawe i nie wprowadzaj w bład kogoś kto pyta o rade!

  19. meg.ann Zadomowiona

    Rejestracja: 2009-05 Posty: 82 Podziękowania: 59

    Napisano: 22 kwietnia 2010, 21:25

    jeśli to do mnie pytanie ewelinko986, to powiem kiedy byłam ostatnio w Kościele - wczoraj :) hmmm... wydawało mi się, że temat mówi: co MYŚLICIE o wspólnym mieszkaniu z chłopakiem? więc wyraziłam swoja opinie i jak na to patrzy Kościół, więc proszę odrzuć ten ton ok? :) bo jest wyraźnie niesympatyczny i niepotrzebny :)

  20. ewelinka986 Zadomowiona

    Rejestracja: 2010-04 Posty: 153 Podziękowania: 22

    Napisano: 23 kwietnia 2010, 20:13

    spoko,ale pytanie było co sadzicie,a nie co na to kościól czy to jest grzech czy nie więc co z zamieszkaniem ma ksiądz?kościól źle patrzy z reguły na rozwody,na nieprzemyslane decyzje o małżeństwie a nie o zamieszkaniu ze sobą..ludzie troszkę logiki! wiem bo mój tata jest księdzem! hehehehehe :D

1
zaloguj się do

nie masz konta? zarejestruj się, to tylko kilka sekund!

Zamknij

zapomniałeś hasła?

zarejestruj się w

masz już konto? zaloguj się

Zamknij

dodaj do
Zamknij
Dodaj do stylistka +

Przeciągnij przycisk na pasek ulubionych w przeglądarce.Wygodnie dodawaj zdjęcia i rzeczy ze stron, które odwiedzasz.