co zrobić by zamieszkać z chłopakiem?

  1. joasia170390 Początkująca

    Rejestracja: 2013-03 Posty: 4 Podziękowania: 1

    Napisano: 6 marca 2013, 14:50

    Witam was ;) no więc mój problem jest bardzo złożony...zaczne od tego, ze mam 23 lata i mieszkam z mamą oraz bratem. Od dwóch lat spotykam sie ze swoim chłopakiem, bardzo  dobrze nam się układa, kochamy sie. Chciałabym z nim zamieszkać. Obecnie mam pokój wspólny z bratem. To dla mnie prawdziwe męczarnie. To że się nie dogadujemy to jest mało powiedziane. My sie po prostu nienawidzimy. I to naprawde nie jest przesada. traktujemy się jak powietrze, nie odbyłam z nim zadnej rozmowy od kilku lat. Brzydze sie tym człowiekiem, nie moge na niego patrzeć i naprawde mam swoje powody, ale jakbym zaczełą o tym pisać to chyba by z tych moich żalów książka wyszła. Z mamą dogaduję się dopoki nie ma w domu brata. On zawsze był jej kochanym synkiem wiec jak sie pojawia to ja juz ide w odstawke. Źle się czuję w tym domu. Męczy mnie przebywanie we własnym rodzinnym domu. Niedawno moja kolezanka zamieszkała ze swoim chłopakiem, a jest z nim krócej niz ja ze swoim. Może po prostu zazdrościć. Chciałabym tez zamieszkać ze swoim chłopakiem. On też wiele razy o tym mówił. Ale od mówienia do czynu jest dłuuuuga droga :( w dodatku dopiero co straciłam prace i póki co nie mogę poszukać innej. Czy jest jakiś sposób aby sobie poradzić z moim problemem?

  2. Maurelii_pl Nowicjuszka

    Rejestracja: 2013-02 Posty: 20 Podziękowania: 1

    Napisano: 7 marca 2013, 16:28

    Porozmawiaj ze swoim chłopakiem o wspólnym mieszkaniu. Macie jakieś oszczędności? Droga wcale nie jest taka daleka, wystarczy wyznaczyć sobie cel. Znajdź jakąkolwiek pracę, wynieś się z domu. W międzyczasie możesz szukać czegoś lepszego.

  3. moniq1205 Weteranka

    Rejestracja: 2012-12 Posty: 54 Podziękowania: 19

    Napisano: 8 marca 2013, 12:29

    Wiesz zgadzam się z moiją przedmówczynia ,porozmawiaj ze swoja mamą najpierw jaki masz plan ,potem ze swoim chłopakiem,bo czynsz na dwie osoby wyjdzie taniej ,a poza tym będzie cię miał przy sobie cały czas :) masz na pewno jakies oszczednosci,wiec do póki nie znajdziesz pracy powinno ci wystarczyc :) powodzenia i do dzieła :)

  4. Pachnij_pl Początkująca

    Rejestracja: 2013-01 Posty: 39 Podziękowania: 1

    Napisano: 10 marca 2013, 22:41

    Joasiu, co zdecydowałaś ?? Ja również myślę, że szczera rozmowa z Mamą i chłopakiem bardzo Ci pomoże. Czas znaleźć pracę i zacząć życie z ukochanym.

  5. joasia170390 Początkująca

    Rejestracja: 2013-03 Posty: 4 Podziękowania: 1

    Napisano: 11 marca 2013, 9:45

    no więc znalazłam się w tzw.martwym punkcie:/ próbowałam porozmawiać o tym z moim chłopakiem.. jednak czasem mam wrażenie że on mnie nie rozumie zupełnie :( On ma zupełnie inną wizje naszego wspólnego zamieszkania. Owszem twierdzi,że bardzo tego chce i wiem, że nie kłamie i podał mi tyle racjonalnych powodów,że to nie ten moment, że juz nawet nie prowadziłam dłużej tej rozmowy :( Po pierwsze twierdzi, że najpierw powinniśmy skonczyć studia. Nie zostało nam juz dużo, no ale faktem jest, że to też kosztuje. A do tego on nie chce nic wynajmować, chce zamieszkac we własnym mieszkaniu albo nawet domu, ale w obecnej sytuacji nie stać nas na to i nawet nie wiem kiedy nas bedzie na to stać. Moze on ma stałą prace, ale ja jej nie mam. A poza tym zarzucił mi, że chce z nim zamieszkać tylko dlatego żeby uciec z mojego rodzinnego domu. Zabolało mnie to i zakończyłam tą rozmowe. Bardzo go kocha i dobrze mi z nim, ale czasem już mi braknie sił i cierpliwości żeby go do czegokolwiek namówić. Nie wiem co mam zrobić w obecnej sytuacji? chyba grzecznie czekać aż nastąpi ten moment,że on zmieni zdanie :( z mama nawet nie zaczełąm tematu, bo po co skoro i tak nie zanosi się na zmiany jakie chciałabym by zaszły.

  6. Lady_Ravena Początkująca

    Rejestracja: 2013-02 Posty: 7 Podziękowania: 1

    Napisano: 12 marca 2013, 12:55

    Ja zaproponuje Ci trochę inne podejście , bardziej skierowane na Ciebie samą. Racjonalnie podejdź do tematu, jeśli masz możliwość podjęcia pracy i studiowania to było by bardzo dobrze. Mogłabyś studiować i pracować, odłożyłabyś trochę funduszy na wynajem może nie mieszkania bo to dość kosztowne na początek ale pokoju już spokojnie. Mieszkałabyś sama bez brata i mamy. Zawsze to jakieś wyście skoro Twój facet nie podejmuje tematu. A swoją droga jeśli Wy oboje dopiero kończycie studia a on chce mieszkać już we własnym mieszkaniu/ domu to musi mieć albo dobrą prace albo bogatych rodziców bo to temat dość kosztowny.

  7. PatiNova Nowicjuszka

    Rejestracja: 2013-03 Posty: 7 Podziękowania: 0

    Napisano: 12 marca 2013, 15:38

    Myślę, że to nie jest aż tak duży problem, jeśli oboje będziecie mieli pracę. Wynajem kawalerki nie jest taki drogi, a to na początek Wam wystarczy skoro i tak dzielisz pokój z bratem. No albo tak jak napisała przedmówczyni - można przecież wynająć pokój w jakimś większym mieszkaniu.

  8. joasia170390 Początkująca

    Rejestracja: 2013-03 Posty: 4 Podziękowania: 1

    Napisano: 12 marca 2013, 19:37

    no tak, w sumie rada dobra. Sama też tym myślałam ale ja mieszkam w naprawde małej miejscowości, a tu nikt nie wynajmuje samych pokoi tak jak to wyglada wiekszych miastach. Nie chce się wyprowadzac z tej miejscowosci. Tu mam właściwie wszystko poza szkoła. a poza tym co to za sens zamieszkac samemu? Ja chce typowo zamieszkac ze swoim facetem. Chce żebyśmy zrobili kolejny krok do przodu a nie tak stoimy w miejscu. Jesli chodzi o niego to fakt ma dobrą prace, a ja robie wszystko co mogę by tez dostać stała posade. I mi wystarczyłaby wynajmowana kawalerka, nawet wynajmowany pokoj byle tylko z nim a nie sama. Tylko nie mam pojęcia jak mam go do tego przekonać? Do tego wszystkiego dochodzi jeszcze jego mamusia która najchetniej trzymałaby go ciagle tylko przy sobie. To takze utrudnia sprawe.:/

  9. TwojaFantazja_com Konto usunięte

    Rejestracja: 2013-04 Posty: 13 Podziękowania: 0

    Napisano: 3 kwietnia 2013, 20:44

    Może powinnaś mu powiedzieć, że chcesz się wyprowadzić z domu. Może jak się wyprowadzisz od rodziców, to zrozumie, że nie chodzi tu tylko o niego. Poza tym to nieco dziwne, że nie chce Cię w tym wspierać. W końcu chcesz z nim zamieszkać, a Twoja sytuacja rodzinna tylko Cię w tym postanowieniu utwierdza.
    Jeśli chodzi o Jego Mamę, hmm... ma na niego duży wpływ? Może On tak naprawdę boi się odejść z rodzinnego domu ??

  10. Wykropkowana Zadomowiona

    Rejestracja: 2012-11 Posty: 147 Podziękowania: 5

    Napisano: 12 kwietnia 2013, 13:52

    Przez 4 lata związku widywałam się z ukochanym tylko w weekendy i było to bardzo uciążliwe. Marzyliśmy o zamieszkaniu razem, ale sytuacja zawodowa i finansowa skutecznie nam to uniemożliwiały. Mężczyźni tak mają, że do wszystkiego podchodzą bardziej racjonalnie niż my. Ja też chciałam z Nim zamieszkać możliwe najprędzej, ale tłumaczył mi, że wynajem nam nic nie da, bo to ładowanie kasy w coś, co nigdy nie będzie nasze. Ma rację, za tę samą sumę można spłacać miesięczną ratę kredytu hipotecznego. Myślałam, że nigdy nie wybrniemy z tej sytuacji, aż pewnego dnia mnie olśniło i zapytałam, dlaczego nie możemy zamieszkać w Jego domu rodzinnym, a On zdziwiony odparł: "A chciałabyś?" :P Wiem, że nie wszyscy mają taką możliwość, ale nie poddawaj się, zawsze szukajcie rozwiązania, w końcu na nie natraficie tak, że oboje będziecie zadowoleni :)

    1 użytkownik podziękował za tę wiadomość joasia170390

  11. joasia170390 Początkująca

    Rejestracja: 2013-03 Posty: 4 Podziękowania: 1

    Napisano: 13 stycznia 2014, 17:11

    Witajcie ;)
    Dawno nic tu nie napisałam... postanowiłam, że może czas poinformować was jak się u mnie sprawy mają...Otóż jestem już szczęśliwsza niż wtedy gdy napisałam pierwszy post ;) może zacznę od tego, że latem mój ukochany mi się oświadczył ;) zupełnie się nie spodziewałam i uwierzcie mi...to była jedna z moich najpiękniejszych chwil w życiu, zadbał o każdy drobiazg a czułam się taka wyjątkowa ;) )) byliśmy wtedy nad morzem, zabrał mnie na wakacje, zupełnie nie myślałam wtedy o problemach w domu...oczywiście każdy urlop się kiedyś kończy i trzeba wrócić o domu. Kilka tygodni po potem w moim domu wybuchła awantura. Kłótnia z bratem. Jedna z wielu. Właściwie nic nowego, tyle że właściwie tego już było za dumo. Pokłóciliśmy się właściwie o coś co naprawde można by było z normalnym człowiekiem załatwić na spokojnie...ale nie z nim. Otóż w maju wzięłam na współkę z bratem internet. Umowa na mnie, ale niby mieliśmy płacic po połowie. To był koniec września a on nie dołożył się do rachunku ani razu, więc zawiozłam modem do narzeczonego aby on nie miał możliwości korzystania z internetu. No i z tego powodu wybuchła awantura, do teraz słyszę jak mówi mi np. że jestem zwykła szmata, nic nie warta. Nie chcąc się już kłócić po prostu wyszłam z domu, byłam naprawdę zła. Trochę też na siebie. Wyszłam zdenerwowana, nie zabrałam właściwie nic, tylko kluczyki od auta i po prostu jezdziłam bez celu. Miałam juz dosyć. Nie miałam przy sobie telefony i mój narzeczony zaczął się martwić bo nie odbierałam więc poszedł do mnie, a moja matka mu tylko odpowiedziała że nie wie gdzie jestem, że gdzieś pojechałam. Zorientował się że coś jest nie tak. W końcu nie jest głupi a wie jaką mam sytuacje. No więc skracając po kilku godzinach (gdy już zdążył postawić na nogi połowę znajomych aby mnie szukali) w końcu się "znalazłam". Nawet nie pytał co się stało, po prostu zabrał mnie do siebie. Na drugi dzień pojechał ze mną do domu i na nieszczęście był świadkiem (pierwszy raz) kolejnej awantury. Ledwo weszliśmy usłyszałam że natychmiast mam oddać modem. Boże tyle hałasu o taką rzecz, w głowie sie nie mieści. Doszło do kłótni w końcu usłyszałam od mamy że "mam spierdalać z tego domu". Stałam jak wryta. Nie dowierzałam. Mój narzeczony był w szoku. Pierwszy raz był świadkiem jak ta miła i serdeczna dla niego kobieta staje się prawdziwym potworem dla swojej rodzonej córki. Kolejny raz wyszłam. Tym razem poszłam do przyjaciółki, a mojemu facetowi powiedziałam tylko nie jestem w stanie teraz z nim rozmawiać. Na drugi dzień zadzwonił do mnie i powiedział, że zamieszkamy razem i przepraszał że wcześniej się na to nie zdecydował. Przyznał, że nawet gdy mu mówiłam jak mama mnie traktuje z bratem to wierzył w to ale jakoś ciężko było mu to sobie wyobrazić. Przyznał że zrozumiał to dopiero gdy sam był świadkiem i że sam sobie nie może wybaczyć że nie był dla mnie takim wsparciem jakim powinien być. Dziś mamy styczeń. Nadal jestem u mamy, ale lada dzień przeprowadzamy się do swojego mieszkania. Nie mogę się doczekać gdy już tam będziemy. Żałuję tylko, że nie mogę się dzielić tym szczęściem z mama. Cokolwiek mi powiedziała, ilekroć mnie zraniła...nie jestem w stanie zapomnieć tego wszystkiego. Tego poniewierania, tych upokorzeń. Ale mimo wszystko to moja mama. Gdy powiedzieliśmy jej, że faktycznie się wyprowadzę to wpadła w histerię. Chyba myslała że tamta kłótnia będzie jedną z wielu i że ni potraktuję jej słów serio. Oczywiście robiła nam wielkie kazania i problemy. Ale nie byłam już sama, przy każdej rozmowie z nią był mój facet i to właściwie on z nią rozmawiał a nie ja. Nawet raz ją zapytał czemu na siłę chce chce abyśmy nie czuli radości z tego że zaraz zamieszkamy razem. Powiedział jej nawet, że poradzimy sobie z każdą wymówką i każdym problemem jaki ona przed nami postawi. Tak więc moje drogie "poradniczki" z forum ;) dziękuję za wcześniejsze rady, teraz wiem że na każdy problem jest jakieś rozwiązanie ;)

  12. Miladdy Nowicjuszka

    Rejestracja: 2012-03 Posty: 29 Podziękowania: 0

    Napisano: 24 stycznia 2014, 17:43

    Wszystko dobre co sie dobrze kończy :)

  13. taneczka Zadomowiona

    Rejestracja: 2014-07 Posty: 35 Podziękowania: 3

    Napisano: 29 czerwca 2015, 6:17

    Możecie również zastanowić się nad kredytem hipotecznym. Jest on równięz udzielany parom bez ślubu. Moi znajomi wzięli własnie taki kredyt i nie żalują.Obecnie spłacają swoje mieszkanie. A nie osobę wynajmującą im lokum.
    Zerknij sobie tutaj:
    http://www.kredyt-mieszkaniowy.info/
    Na stronie znajduje się bardzo duża baza informacji o kredytach na mieszkanie . Jeśli mieszkacie w większym mieście to może będziecie mieli możliwość skorzystania z programu Mieszkanie dla Młodych? Zastanówcie się ponieważ program daje bardzo wiele możliwości.

    Pozdrawiam !

 

Podobne tematy ostatni post
Brak nowych postów Nachalny i uparty chłopak. Co zrobić??? Autor: oLa208, 29 lipca 2008, 23:34
  • 12 odpowiedzi
  • 4114 wyświetlenia
nancia16

1
zaloguj się do

nie masz konta? zarejestruj się, to tylko kilka sekund!

Zamknij

zapomniałeś hasła?

zarejestruj się w

masz już konto? zaloguj się

Zamknij

dodaj do
Zamknij
Dodaj do stylistka +

Przeciągnij przycisk na pasek ulubionych w przeglądarce.Wygodnie dodawaj zdjęcia i rzeczy ze stron, które odwiedzasz.