Dla mnie zawsze odwiecznym problemem były, są i będą czapki. Nie lubię ich, bo mam puszyste włosy. Jak już ubiorę jakąś to nie dość, że zabijają ich urok to jeszcze spłaszczają. Gdy jeszcze nie jest bardoz zimno zakładam kaszkiet, ale potem już pasuje coś grubszego.
Zastanawiałam się nad czapką pilotką, pasowałaby do mojej twarzy, ale z drugiej strony myślę, że mogłaby się gryźć z wymarzonym dwurzędowym płaszczykiem. Jak myślicie, co by do takowego pasowało najlepiej i jednocześnie było ciepłe na zime?











