Nachalny i uparty chłopak. Co zrobić???

  1. oLa208 Początkująca

    Rejestracja: 2008-06 Posty: 41 Podziękowania: 1

    Napisano: 29 lipca 2008, 23:34

    Miałyście do czynienia kiedyś z facetem który był nachalny i uparty?
    Ja mam problem. Mam kumpla, któremu chyba trochę odbiło na moim punkcie. Na początku było to nawet zabawne no i oczywiście miłe do czasu aż zaczął przesadzać. Cieszę się że nie ma go teraz bo wyjechał, ale niestety kiedyś wróci. Teraz cały czas do mnie pisze i to taki rzeczy, że nawet nie mam sumienia przytoczyć :] A najgorsze jest to, że ja wcale sobie tego nie życzyłam, nie zwracałm na niego nigdy uwagi, wszystko co mówił obracałam w żart, bo myślałam że on trochę żartuje. Ale nie! Ma wybitną obsesję i to nie tylko ja widzę:/ Męczy mnie to. Nawet próbowałam mu przemówić do rozsądku, mówić żeby dał sobie ze mną spokój, a on na to nie bo on jest uparty i on coś wymyśli żeby mnie zdobyć. Myslę,ze ma to dużo wspólnego z tym że jestem singlem, ale z wyboru. Na poczatku marudził że nikogo nie mam i że MUSZĘ sobie kogoś znaleźć. A przcież nie bede teraz szukać kogoś tylko po to żeby mu powiedzieć że jestem już zajęta. Wiem, że to by podziałało na pewno, ale nie zrobię tego. Tym badziej nie bede kłamała że kogoś mam. Już nie wiem co zrobić... jego..hmm.. czułość mnie czasem przytłacza, wręcz przeraża:/:/

    Może to dlatego, że jestem kims kogo on nie może mieć. Może o to chodzi... nie wiem.

  2. oLa208 Początkująca

    Rejestracja: 2008-06 Posty: 41 Podziękowania: 1

    Napisano: 29 lipca 2008, 23:41

    Dodam jeszcze, że jest strasznie zazdrosny. Pamiętam że zaczęłam mu mówić żeby się odczepil po pewnej sytuacji. Szłam z nim i z kumpelą i zobaczyłam mojego przyjaciela. Przebiegłam od razu przez ulicę żeby się przywitać. No ucieszyłam sie ze go widze, fakt. No bo on jest dla mnie jak brat, to chyba nic dziwnego. A potem usłyszałam zarzuty "ty jesteś przy nim szczęśliwsza", "zakochałaś się w nim"... co oczywiście nie jest prawdą przynajmniej to drugie! Bo to ze jestem weselsza to fakt, ale to wynika z tego że wolę kogoś kto jest mi bliski niż kogoś kto staje się nachalny... Może powinnam zaczać go unikać, ale wtedy musiałabym odejść z zajec z tańca czego NIGDY nie zrobię. on tańczy z moją bliską kumpelą tam gdzie ja...

  3. asia439 Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-07 Posty: 11 Podziękowania: 1

    Napisano: 30 lipca 2008, 12:08

    hmm z tego co piszesz wynika ze to naprawde powazna sprawa :( kiedys tez mialam podobna sytuacje ale na moje szczescie temu facetowi szybko przeszlo i teraz mam spokoj. masz racje piszac ze gdybys powiedziala ze jestes z kims to on dalby sobie spokoj ale skoro nie chcesz tego wyjscia to nie ma o czym mowic. nie chcesz klamac ale w ten sposob moglabys sie od niego uwolnic. zastanow sie to twoje zycie. jesli nie- sprobuj inaczej. po prostu jeszcze raz z nim porozmawiaj powiedz ze ta sytuacja cie maczy ze jesli naprawde mu na tobie zalezy to powinien dac ci spokoj przeciez napewno chcialby zebys byla szczesliwa (nawet bez niego powiedz mu to) zaznacz ze tak nie zachowuje sie facet ktory naprawde kocha.

  4. oLa208 Początkująca

    Rejestracja: 2008-06 Posty: 41 Podziękowania: 1

    Napisano: 30 lipca 2008, 13:53

    Hmm, masz rację. Spróbuję z nim pogadać, ale to będzie chyba tysięczny raz i jeśli będzie taki jak każdy to chyba naprawdę zacznę go unikać jak tylko się da...
    wiesz, problem w tym, że on uważa że ja NIE JESTEM szczęsliwa dostatecznie i że on mnie uszczesliwi! I nawet jeśli mu sie powtarza po stokroć "jestem szczesliwa, naprawdę" to on w to nie wierzy. To taki typ człowieka, który robi wszystko po swojemu i musi postawić na swoim bo inaczej go szlag trafi. Jak coś postanowi to tak zrobi :/

  5. oLa208 Początkująca

    Rejestracja: 2008-06 Posty: 41 Podziękowania: 1

    Napisano: 30 lipca 2008, 21:51

    Nawet jeśli widzi, że mnie to męczy, denerwuje i krępuje, to on myśli wtedy że robi coś xle i musi to zmienić i szuka innego sposobu na "uszczęśliwienie mnie" chociaż mu mówię czego ma nie robić... i to nie wynika z mojej słabej psychiki, jakiejś nieporadności, bo jestem bardzo silną osobą i jak coś powiem to tak ma być i koniec, a on w ogóle tego nie potrafi uszanować i dobrze o tym wie!

  6. asia439 Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-07 Posty: 11 Podziękowania: 1

    Napisano: 31 lipca 2008, 11:30

    tak sie zastanawiam...od jak dawna to trwa? musisz miec anielska cierpliwosc ze tak to w miare znosisz... ja juz bym dawno kolesia ukatrupila :) oczywiscie w przenosni hehe. Sluchaj sama nie wiem co ci poradzic bo w tej sytuacji wszystkie wyjscia wydaja sie kiepskie... ale to co Ci pisalam wczesniej rozwiazanie w mysl zasady ''cel uswieca srodki''. ze niby kogos masz. wiem wiem nie pochwalasz tego ale tu chodzi o Twoje szczescie o Twoje zycie.. to by poskutkowalo... aha nie wiem czy juz z nim rozmawialas ale jesli nie to powiedz ze nie jestes szczesliwa ze to on cie unieszczesliwia swoim zachowaniem... zycze ci powodzenia oLu208.
    ps. napisz jak poszlo

    1 użytkownik podziękował za tę wiadomość nancia16

  7. oLa208 Początkująca

    Rejestracja: 2008-06 Posty: 41 Podziękowania: 1

    Napisano: 31 lipca 2008, 15:25

    Ooj, ja nie mam anielskiej cierpliwości. Wybuchałam już nie raz, to raczej on ma anielską cierpliwość do mnie :/ niestety.
    Skłamać? Też o tym myślałam i to nie do konca tak, że tego nie pochwalam, bo są takie sytuacje (patrz MOJA) że kłamstwo ratuje. Chyba już wiem co mu powiem, bo jest tylko jedna osoba, w którą on uwierzy. Ale zrobię to kiedy naprawdę będę musiała.
    Jeszcze z nim nie rozmawiałam, ale na pewno do tego dojdzie. Także napiszę co z tego wynikło.
    pozdrawiam :)

  8. asia439 Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-07 Posty: 11 Podziękowania: 1

    Napisano: 31 lipca 2008, 16:24

    ok powodzenia :) trzymam kciuki

  9. oLa208 Początkująca

    Rejestracja: 2008-06 Posty: 41 Podziękowania: 1

    Napisano: 31 lipca 2008, 19:08

    Dzieki :)

  10. evvunia Nowicjuszka

    Rejestracja: 2009-08 Posty: 1 Podziękowania: 1

    Napisano: 13 sierpnia 2009, 10:09

    ...szczerze? Ja jestem bardzo samokrytyczna ( postaraj się też nią być). Mam bardzo podobną sytuację, jak nie identyczną! W opowieściach zawsze żaliłam się, ale chyba prowokowałam trochę sytuacje... ( nie trochę... na pewno ją prowokowałam)! To już trwa prawie 2 lata a ja nie mogę sobie z Ta sytuacja poradzić! Staram się go zniechęcić do siebie kłótnia. Ciągle się o byle co obrażam, żeby sprowokować go niechęci... żeby dał sobie spokój... ale wciąż nie wychodzi!

    1 użytkownik podziękował za tę wiadomość nancia16

  11. m.girl20 Początkująca

    Rejestracja: 2009-08 Posty: 101 Podziękowania: 23

    Napisano: 13 sierpnia 2009, 13:16

    według mnie tutaj potrzeba konretnie wytłumaczyć gościowi jego problem!
    Nie myśl, że go zranisz, trudno, sam się o to prosił!
    Musisz powiedzieć otwarcie "przykro mi, ale nic z tego nie będzie, NIGDY i jeśli nie przestaniesz zachowywać się w ten sposób nasza znajomość dobiegnie końca' czy coś w tym stylu! musisz mówić twardo! nie wachać się!
    moja koleżanka ma podobobną sytuacje, ale ja wiem, że to jej wina, bo zrobiła mu nadzieje! On musi zobaczyć, że nie jesteś nim zainteresowana i te wszystkie sytuacje zaczynają Cię krępować, musi wiedzieć, że źle się z tym czujesz! powiedz, że to co on robi wcale nie daje Ci szczęścia! powodzenia :)

    1 użytkownik podziękował za tę wiadomość nancia16

  12. nancia16 Nowicjuszka

    Rejestracja: 2009-12 Posty: 1 Podziękowania: 0

    Napisano: 27 grudnia 2009, 18:18

    Posłuchaj mnie moim zdaniem powinnaś z nim szczerze pogadać . Moim zdaniem ten człowiek powinien sie leczyc, więc twoim zadaniem jest teraz usiąść i poważnie pogadac oraz go przekonać do leczenia. Bo nie zdziwiłabym się gdyby on coś sobie zrobił z zazdrości. Mam nadzieje ,że wszystko sie uda

 

1
zaloguj się do

nie masz konta? zarejestruj się, to tylko kilka sekund!

Zamknij

zapomniałeś hasła?

zarejestruj się w

masz już konto? zaloguj się

Zamknij

dodaj do
Zamknij
Dodaj do stylistka +

Przeciągnij przycisk na pasek ulubionych w przeglądarce.Wygodnie dodawaj zdjęcia i rzeczy ze stron, które odwiedzasz.