Nie dostałam rozgrzeszenia
odpowiedz-
Napisano: 25 marca 2008, 15:01
Dziewczyny! Za nami święta... jak zwykle na Wielkanoc poszłam do spowiedzi i... odeszłam z kwitkiem. Powiedziałam księdzu, że mieszkam z chłopakiem bez ślubu, a ksiądz na to, ze nie moze mi udzielić rozgrzeszenia.
Nie wiem co o tym myśleć. Z jednej strony wiem, że myślę o nim poważnie i o naszej przyszłości, a z drugiej źle czuć się taką hmm... wygnaną.
Spotkała Was taka sytuacja? Co zrobiłyście? Co mi radzicie zrobić?
Dodam, że oboje mieszkamy w Warszawie i pochodzimy z innych miast. -
Napisano: 25 marca 2008, 15:28
nie chce chodzić po konfesjonałach i szukać tego, który da mi rozgrzeszenie.
Taka jest nauka Kościoła i albo się z nią zgadzamy, albo nie...
Mój chłopak dostał rozgrzeszenie "warunkowo". Ksiądz powiedział mu, żeby jak najszybciej brać ślub... -
Napisano: 25 marca 2008, 15:55
to zależy jak sie z tym czujesz...
mozesz albo wziac slub
albo życ tak dalej
albo skonczyc to, jeśli nie Jestes pewna...
Ja na Twoim miejscu - jeśli byłabym pewna - zaręczyłabym sie.
To taki dobry początek
-
Napisano: 25 marca 2008, 18:20
Na pewno wcześniej wiedziałaś o tym, że Kościół w takich sprawach się nie zgadza wiec wtedy trzeba bylo myśleć o konsekwencjach. Skoro zgodziłaś się na zamieszkanie z nim a tym samym na inne z tym związane " sprawy" teraz czucie sie wygnaną nic nie zmieni.
Stało sie, nie odstanie.
A zaręczanie sie czy branie ślubu bo księża są niezadowoleni jest największa głupotą!
Prawda jest taka, że połowa par grzeszy w ten czy w inny sposób... trudno :] -
Napisano: 25 marca 2008, 19:18
bardzo mądre słowa landryny!
a swoja drogą....nie wydaje mi się, że ksiądz nie udzielił rozgrzeszenia za mieszkanie razem.... co mieszkać pod jednym dachem nie wolno? -
Napisano: 26 marca 2008, 15:34
a ja przestałam chodzic do spowiedzi, ponieważ księża są tak samo grzesznymi ludzmi jak wszyscy inni ludzie, a sakrament spowiedzi jest tworem sztucznym... lepiej podejdz do ołtarza smiało wyznaj swoje grzechy przed Bogiem i przystępuj do komunii... niektórzy stwierdzą, że wypisuję tu herezje jakieś, ale coż poradzic jeśli masz z tym problem jest to jakiś sposób
-
Napisano: 27 marca 2008, 8:53
Ja jestem ze swoim chłopakiem, ale nie mieszkamy razem i nie mamy żadnych problemów z rozgrzeszeniem. Tak, że Królowo piaskownicy w przeciwieństwie do Ciebie mam wątpliwości dlaczego Jola nie dostała rozgrzeszenia! Chyba jednak za wspólne zamieszkanie! Więcej napisałam w temacie "czy zamieszkać razem z chłopakiem" -
Napisano: 12 czerwca 2008, 20:20
wiesz czemu on Ci nie dał rozgrzeszenia? Jak wszystkim wiadomo Kościół jest przeciw współżyciu przed ślubem. A wspólne mieszkanie temu przeczy... Radzę posłuchać kazań ks. Pawlukiewicza na wrzucie. Nie musicie się z nim zgadzać ale mówi super. Ale mimo wszystko ksiądz powinien Ci dać rozgrzeszenie. Może spróbuj iść jeszcze do jednego księdza.
http://actuarius.wrzuta.pl/audio/jy4PviEh1C/ks_piotr_pawlukiewicz_wspolne_mieszk... -
Napisano: 12 czerwca 2008, 22:02
tez nie dostalam rozgrzeszenia gdy sie przyznalam, ze mieszkam z chlopakiem, ale naszczescie sie tym wogole nie przejmuje a do spowiedzi poszlam, bo bylam swiadkowa!ja chcialam byc szczera wobec siebie i ksiedza, ale no nie bedzie mi mowil jak mam zyc i kiedy brac slub!!bo u mnie w parafi to co drogi ma dziecko!! -
Napisano: 3 lipca 2008, 12:06
ja kiedys wyznalam ze ten tego z moim chlopakiem a ksiadz do mnie a kiedy slub? no to ja ze niedlugo bo nie wiedzialm co powiedziec a on tam ze no trzeba sie ozenic i tam troche pogadal ale ok i wiecej juz nic takiego nie mowie taka stnadrdowa lista birac pod uwage ze prawie wogole do kosiola nie chodze to i tak dobrze -
Napisano: 26 września 2008, 21:31
Dziwna forma....spowiadać się ze wspólnego mieszkania. Czy to nie jest przypadkiem takie zatuszowane współżycie przed ślubem?:> oooj no to w ten sposób rzadko który praktykujący NIE grzeszy...^^ księża rozgrzeszają bardzo różnie, myślę że pójście do innego to bardzo dobry pomysł. Możesz trafić na młodego, który rozumie współczesne realia i metodą swojego rozumowania da Ci rozgrzeszenie, a możesz trafić na takiego starszej daty, któremu w potoku Twoich słów przemknie słowo"stosuje antykoncepcję" i nawet nie skupi się na tym zbytnio i być może nie będzie się w to zagłębiał... -
Napisano: 26 września 2008, 21:56
heh Po prostu tak się zdziwiłam tylko, że nie dostaje się rozgrzeszenia za takie coś, no ale cuż taki jest nasz Kościół niestety
-
Napisano: 26 września 2008, 22:00
Kościół, właśnie... a powiedzcie mi co myślicie właśnie o takim bezpośrednim kontakcie z Bogiem. W sensie bez pośrednictwa Kościoła... Czy uznajecie taką wersję, sprzeciwiacie się naukom Kościoła, czy też uważacie że Kościół i Bóg to nierozerwalne sprawy? -
Napisano: 26 września 2008, 22:01
Ale przynaleznosc do Kosciola Katolickiego jest dobrowolna... Wiec jak ktos jest Katolikiem to chyba powiniem sie liczyc z przyjetymi zasadami. -
Napisano: 26 września 2008, 22:05
Tak, wiem, ale wiesz....są niektóre osoby które osobiście mają jakiś konflikt z Kościołem, jakąś różnicę zdań w nierozerwalnej kwestii... dlatego tak z ciekawości pytam
Ktoś mógł być długo wierzącym, należał do Kościoła Katolickiego, praktykował i w ogóle,a tu nagle...bomba, sprawa w której nie ma porozumienia, a dla tej osoby jest ona tak istotna, że nie jest w stanie zaakceptować postawy Kościoła i buntuje się... -
Napisano: 26 września 2008, 22:08
tak rozumiem Cie, Kociol katolicki ma wymagania. Ale ja uwazam ze Kosciol jest w pewnym sensie alternatywa dla wszystkich wariactw dzisiejszego swiata.. iele osob jest wierzacych, ale nie praktykujacych, dlatego pozwalaja sobie na odstapstwa jak mieszkanie razem. -
Napisano: 26 września 2008, 22:13
Wiesz seks bez ślubu to bardzo ciężki orzech do zgryzienia dla współczesnego Kościoła...
Ja nigdy nie planowałam z tym czekać, ale o dziwo zawsze jakoś byłam z tego rozgrzeszana...
Czy podważając osobę Księdza mam prawo wciąż chodzić do Kościoła? Uważam, że Kościół jest bardzo potrzebny jako pośrednik między mną i Bogiem, ale też uważam że Księża są ludźmi tak jak i my i zdarzają im się grzechy. Zwłaszcza biorąc te afery które dość często na ich temat wybuchają...












