Witajcie

obiecałam, więc piszę
Właśnie jestem po farbowaniu farbą sklepową Loreal Casting Creme Gloss, kolor 300 ciemny brąz. Po spłukaniu farby nałożyłam najpierw dołączoną odżywkę Casting, potem umyłam włosy szamponem, którego normalnie używam (zawsze to robię), a potem nałożyłam na 15 minut ampułkę Loreal Powerdose Color. Zmyłam ją i wysuszyłam włosy

są gładkie, sprężyste i błyszczące
Ale, żeby nie było, ja dbam o włosy na codzień. Używam głównie profesjonalnych, a czasem aptecznych kosmetyków do mycia i pielęgnacji. Nie stosuję żadnych kosmetyków do modelowania włosów ( tylko parę lat temu, jak miałam bardzo krótkie, używałam pasty do stylizacji), mam tak ścięte, że wystarczy wysuszyć. Nigdy ich nie rozjaśniałam, nie robiłam pasemek, ani trwałej ondulacji, farbowałam tylko na ciemne brązy i czernie. Myję je codziennie rano, jeśli tego nie zrobię, to wyglądają jakby piorun dupnął w szczypiorek
Są po prostu w bardzo dobrej kondycji, chociaż z natury są lekkie, potrafią się puszyć, mają skłonność do przesuszenia. Ale od tego właśnie są odżywki
Koniec eksperymentu

pozdrawiam ciepło
