nie uzywajcie farb garniera

  1. dzuri Zadomowiona

    dzuri awatar

    Rejestracja: 2010-11 Posty: 308 Podziękowania: 73

    Napisano: 12 stycznia 2011, 17:41

    A ja nie widzę specjalnej różnicy (poza finansową) pomiędzy farbowaniem w domu a u fryzjera. U fryzjera też potrafią tak "doradzić" i zrobić, że potem tylko czapka pomoże ;) , nawet u tych dobrych i polecanych... Uczulenia też można dostać wszędzie, w domu mam chociaż swoje ręczniki :)

    Farbowałam baaardzo długo sama w domu, potem przez kilka lat u fryzjera. Teraz znów zafarbowałam w domu. Różnicy nie ma, kolor jest naturalny, wypłukuje się tak samo, a włosy są błyszczące i bez niespodzianek. No i trwa to zdecydowanie krócej, a w międzyczasie można zjeść kolację ;) Szampon zamykający łuski czy kapsułki regeneracyjne można zastosować też w domu, bo to główna chyba różnica. Następnym razem tak zrobię i opiszę wrażenia :)

    Ale farb Garniera nie lubię. Próbowałam parę lat temu i nie podobał mi się efekt przesadnie miękkich włosów, ale bez sprężystosci; jakieś takie dziwne były. Wolę Loreal i Wella.

  2. dzuri Zadomowiona

    dzuri awatar

    Rejestracja: 2010-11 Posty: 308 Podziękowania: 73

    Napisano: 26 lutego 2011, 19:00

    Witajcie :)  obiecałam, więc piszę 
     
    Właśnie jestem po farbowaniu farbą sklepową Loreal Casting Creme Gloss, kolor 300 ciemny brąz. Po spłukaniu farby nałożyłam najpierw dołączoną odżywkę Casting, potem umyłam włosy szamponem, którego normalnie używam (zawsze to robię), a potem nałożyłam na 15 minut ampułkę Loreal  Powerdose Color. Zmyłam ją i wysuszyłam włosy :) są gładkie, sprężyste i błyszczące  :)  
     
     Ale, żeby nie było, ja dbam o włosy na codzień. Używam głównie profesjonalnych, a czasem aptecznych kosmetyków do mycia i pielęgnacji. Nie stosuję żadnych kosmetyków do modelowania włosów ( tylko parę lat temu, jak miałam bardzo krótkie, używałam pasty do stylizacji), mam tak ścięte, że wystarczy wysuszyć. Nigdy ich nie rozjaśniałam, nie robiłam pasemek, ani trwałej ondulacji, farbowałam tylko na ciemne brązy i czernie. Myję je codziennie rano, jeśli tego nie zrobię, to wyglądają jakby piorun dupnął w szczypiorek ;-) :-D
    Są po prostu w bardzo dobrej kondycji, chociaż z natury są lekkie, potrafią się puszyć, mają skłonność do przesuszenia. Ale od tego właśnie są odżywki :)
     
    Koniec eksperymentu ;-) pozdrawiam ciepło :)

  3. kasica_kata Nowicjuszka

    awatar

    Rejestracja: 2011-03 Posty: 14 Podziękowania: 2

    Napisano: 8 marca 2011, 15:41

    Ja też bardzo lubię casting - farbuję głównie nim. Dla mnie jedyna wada - mi zalezy na trwałym kolorze, niestety farba ta jest chyba na 28 myć czy coś takiego i juz po paru myciach przebija mi naturalny kolor. Z tym ze wlosy się tak nie niszczą jak przy innych farbach.

  4. czarnaCorin Nowicjuszka

    awatar

    Rejestracja: 2011-07 Posty: 1 Podziękowania: 0

    Napisano: 11 lipca 2011, 15:08

    Popieram.
    Kupiłam farbe garnier w kolorze rudym, a na głowie ma wiśnie.
    Mój naturalny kolor to blond.
    Gdzie tu sens?
    Dodam, że farba z joanny rudy wychodził znakomicie.
    Nie wiem co mnie podkusiło, żeby wypróbować garniera (!)

  5. teea Obeznana

    teea awatar

    Rejestracja: 2010-04 Posty: 269 Podziękowania: 62

    Napisano: 12 lipca 2011, 7:59

    Dziewuszki . Farby z garniera to straszne badziewie. Za młodych lat tez farbowałam włosy tą farbą. Kolor sie wypłukiwał , ponadto - na nasadzie były ciemne na końcówkch blond  (przypomne ze farbowałam na średni brąz) . Dla mnie to poprostu dramat . Farby z Joanny moge polecić nawet te za  5 zł ,są bardzo fajne , mają soczyste i nasycone kolory i ładnie pachną . Tak samo Joanna Multi Color :) Niestety szybko się wypłukują...   Ostatecznie zdecydowałam się na szamponetki  i henne ( na zmianę ), poniewaz mniej niszczy włosy a henna dodatkowo je odzywia :)

zaloguj się

nie masz konta? zarejestruj się, to tylko 30 sekund!

zapomniałeś hasła?

zarejestruj się na

masz już konto?