Poród Bielsko - Jak szpital Wojewódzki złamał moje prawa!!!

  1. studentka234 Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-04 Posty: 9 Podziękowania: 0

    Napisano: 28 kwietnia 2008, 18:27

    Witam


    Chciałabym podzielić się moimi doświadczeniami związanymi z porodem. Od razu piszę że mój post będzie długi i ( tylko) Zainteresowanych proszę aby przeczytali w całości.

    Zerkając na różne fora można zobaczyć rozgorzałą, zaciętą dyskusję przebiegającą w bardziej emocjonalny ton, dotyczącą mojej postawy. Kobiety wolą uchodzic za matki-polki. A skoro już one tak postępują to inne też wg nich muszą. Właśnie dlatego nie mam ochoty pisać już czegokolwiek na forum bo ani nie mam czasu na takie dyskusje, ani ochoty słuchać po jakimś czasie argumentów ad personam.



    Wydaje mi się, że łatwiej przetłumaczyć facetom, że jest różnica między fanaberią a godnym i intymnym przebiegiem porodu. Wiem że mam ciężką drogę, ale ja wcale nie będę się poddawać! I wydaje mi się że słusznie robię nagłaśniając tą sprawę. Opanowałam kilkadziesiąt for internetowych. Na maila dostaję dziesiątki listów z wyrazami współczucia, zdarzają się również negatywne opinie w stylu - paris hilton. Niektóre osoby bardzo przejęły sie moim porodem i mój list będzie wykorzystany w pracach magisterskich na temat godnego rodzenia. (pytano o moją zgodę) . Inne osoby piszą , że czują iż położnictwo nie jest ich powołaniem (mając tytuł licencjata ) i po przeczytaniu mojego listu doszły do wniosku że chciałyby pisać pracę magisterską o zespole stanu pourazowego po porodzie ( PTSD).
    Jedna z Koleżanek napisała :

    "Przypadkowo byłam na forum, bo nie mam zwyczaju się udzielac.szukałam czegoś innego...Coś mnie tknęło i przeczytałam Twój temat. I jest on potwierdzeniem,że bardzo istotnym czynnikiem traumatyzującym może byc postępowanie personelu medycznego.Jak częstym i jak silnym?To właśnie mam nadzieję zbdac - na przykładzie pacjentek poradni K"

    Fundacja Rodzić po Ludzku bardzo dużo zmieniła, ale to trzeba kontynuować... walczyć jakoś... nawet w taki sposób jak ja. Kobiety potraktowane w podobny sposób, niestety nie chcą zamieszczać swoich dramatycznych przeżyć związanych z porodem, bo albo się wstydzą albo w ogóle nie wiedzą że złamano Ich Prawa. Bo zamiast się uświadamiać, edukować to tylko takie sranie w banie za przeproszeniem często jest widoczne.



    W związku z moim porodem który odbył się w listopadzie 2007r. na oddziale ginekologiczno położniczym w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku Białej, Al. Armii Krajowej 101 informuję,iż w czasie porodu i pobytu w szpitalu zostało naruszone w stosunku do mnie przez lekarzy i położne Prawa.

    Opiszę zdarzenie oraz konsekwencje powstałe w jego wyniku:


    Synka urodziłam w listopadzie 2007 r w SZPITALU WOJEWÓDZKIM W BIELSKU. Niestety, mój poród był bardzo ciężki i żle go wspominam, nie dlatego że tak strasznie bolało, lecz dlatego że złamano moje prawa. Do dzisiaj nie mogę zrozumieć dlaczego było obecnych tak wiele osób ( 2 położne, starsza i młodsza, niestety nazwisk nie pamiętam, lekarz zakłócający mój poród jak również jakaś pani ubrana " po cywilnemu " czyli nie miała zmiennego ubrania, nazwiska nie znam, wydawała się tam rządzącą) nie wiedziałam kto z personelu jest za mnie odpowiedzialny, raz starsza raz młodsza położna przychodziła mnie badać, czułam się zdezorientowana i opuszczona. Nie informowano mnie o przebiegu porodu, jak również podczas badania USG. Powiedziano tylko tyle że Dzidziuś waży 2800. Pytam jak jest ustawiony? Odpowiedziano - "dobrze" To nie była dla mnie wystarczająca informacja.Na sali porodowej w ogóle nie informowano mnie o jego przebiegu. Młodsza położna ( najprawdopodobniej chyba stażystka ) śmiała się i patrzała jak jęczę z bólu... czułam sie okropnie, zawstydzona. Sądziła że jestem w szoku i myślała że nic nie widzę. W pierwszym okresie porodu nie wiedziałam co się ze mną dzieje i z dzieckiem. Wiedziałam że łamią moje prawa ale ból był tak okropny że nic nie mogłam mówić. Sparaliżowało mi mowę. Miałam wrażenia że to czego się nauczyłam wyleciało wszystko z głowy. Dlaczego właśnie wtedy przeprowadzano ze mną wywiad i dawano coś do podpisania? Mówiłam starszej położnej że aby coś podpisać to pierwsze muszę to przeczytać. Jednak mnie do tego zmusiła a ja żeby mieć już święty spokój podpisałam to. Piszę "to " bo do dzisiejszego dnia nie wiem co podpisywałam, sądzę jednak że była to moja "zgoda" na interwencje medyczne. Pani doktor miała pretensję że nie odpowiadam jej szybko na te pytania tylko krzyczę, była wściekła a ja myślałam tylko o Dziecku i o tym potwornym bólu. Dlaczego nie mogłam rodzić w spokoju, skupić sie na porodzie, wyciszyć się? Byłam bezradna, a otaczająca mnie rzeczywistość bezlitosna. W czasie pierwszego okresu porodu o własnych siłach z Mężem próbowaliśmy pozycje kuczne, kolankowe, ciągle się ruszałam. Komentowano moje zachowania. Śmiano się ze mnie. Tylko dlatego że tak głośno krzyczałam z bólów i gdy przyjmowałam pozycje na kucąco. Nie słyszałam ani jednego dobrego słowa ze strony położnych, były nieżyczliwe, aroganckie, nie zaznałam współczucia, nikt nie pomógł Mężowi aby mnie podtrzymywać w czasie zmian pozycji. Pytam starszej położnej czy mogę wejść do wanny złagodzić ból, odpowiedziała - " Jak już nalejemy to już będzie zimna". Zaintonowałam tej starszej położnej że w czasie drugiego okresu ( jak już wyrzyna się główka) chcę rodzić w kucki, nie na stole porodowym, bo mam takie prawo, bo tylko moje ciało wiedziało że podczas kucania najmniej boli, bo wiedziałam że tak najlepiej ochronić kroczę. Jeden z lekarzy odpowiedział : " W takich pozycjach to tylko kobiety w buszu rodzą... " Zamurowało mnie. Prosiłam, błagałam że tak mi najlepiej rodzić. Nie pozwolono. Moją decyzję uważali za nieodpowiedzialny wybryk. Unieruchomiono mnie w drugim okresie po przez KTG pomimo że się nie zgodziłam. Chodzi o to że chciałam miec to KTG ale PRZENOŚNE które szpital również dysponuje. Dlaczego złamano moje prawa? Dlaczego nie miałam możliwości swobodnego podejmowania decyzji? Przecież każdy ma prawo do decydowania o własnym losie...

    Po porodzie znów złamano prawa. W czasie zszywania mnie, ( fizjologiczne pęknięcie ) jedna z salowych ( sprzątaczka ) siedziała na krześle, ( tam gdzie dziecko badają po urodzeniu, ja natomiast leżałam jeszcze na łóżku porodowym ) patrzała jak mnie dr zszywa i śmiała się ze mnie, bo drzwi między tymi dwoma wejściami były otwarte!!! Zszywanie również bolało i tu również wydawałam swoje dżwięki ( jednak one były już dużo cichsze ) widziałam jak ta sprzątaczka głupio się uśmiechała do położnej w końcu spostrzegła że ja to wszystko widzę i już przestała się śmiać. W ogóle co ta sprzątaczka tam robiła ?? jak można było pozwolić sprzątaczce oglądać kobietę która właśnie urodziła i którą zszywano na łóżku porodowym z gołą pupą i nogami wystawionymi do góry ?? ?? Całkowicie odarto mnie z prywatności! Dlaczego pani dr na to pozwoliła? Ja ciągle wiedziałam że łamane są moje prawa ale naprawdę nic nie mogłam mówić, jak już wcześniej pisałam sparaliżowało mi mowę i myślałam już tylko o moim Synku. Pani ( ta ubrana po cywilnemu ) podniosłym głosem mówiła do mnie : " za co się pani uważa? skąd pani wie o pozycjach kucznych? chodziła pani do szkoły rodzenia? to my za panią odpowiadamy... " W czasie obchodu jeden z lekarzy do mnie przy wszystkich : " Ta to rodziła jak błyskawica"

    Po porodzie zasypiając wieczorem, rano pielęgniarka obudziła mnie w taki sposób : podeszła do mojego łóżka, podniosła moja kołdrę w górę, nic nie mówiąc, nie pytając się czy może to zrobić i tylko powiedziała tyle " wstajemy, myjemy dupki" poczułam się upokorzona. Jak można tak postąpić i w taki sposób budzić pacjentkę ?
    ta sama pielęgniarka chyba tego samego dnia przyszła i spryskiwała nam krocze ( nie wiem dokładnie czym bo nic nie powiedziała, nie poinformowała, ) i powiedziała : "na przyjemności trzeba sobie zasłużyć" - młoda blondynka a krótkimi włosami ( tak wyglądała pół roku temu - mam nadzieję szanowna pani pielęgniarko że przypomina sobie pani te słowa )

    I mam nadzieję że pani doktor i pan doktor również przypominacie sobie te słowa co do mnie mówiliście, bo wiem że prędzej czy póżniej przeczytacie mojego posta.


    Proszę zwrócić uwagę :


    Decyzja pacjenta może być - w ocenie lekarza - niesłuszna, niemniej zasada poszanowania jego woli, wpisana także w deontologię zawodu lekarza ( np. art.15 i 16 Kodeksu etyki lekarskiej ), nakazuje ją USZANOWAĆ!! i to się tyczy wszystkiego, nacięcia krocza, przebicia pęcherza, podanie oksytocyny, czy NAWET możliwość wpływu kobiety na pozycję w jakiej wypiera ona dziecko!

    Dodam, że nawet Sąd Najwyższy w uzasadnieniu swojego orzeczenia wskazał, że " zasada poszanowania autonomii pacjenta nakazuje respektowanie JEGO WOLI, niezależnie od motywów.


    2 Miesiące przed porodem odwiedziłam TEN szpital celem zebrania wywiadu i dowiedzenia się wszystkiego.
    Przywitała mnie bardzo miła starsza położna Pani K. S. ( UWAGA !!! Tu nie mogę nic powiedzieć złego o Tej Pani! Super Kobieta - Położna - Anioł. Również o Paniach B.P i M.O nic nie moge złego powiedzieć bo One nie prowadziły mojego porodu. Oprowadziła wszędzie. Również zebrałam wywiad. Mówiła, abym nie czytała na forach internetowych negatywnych opiń na temat tego szpitala. Że to, co tam dziewczyny opisują ( jak się łamie prawa rodzących ) to nie prawda. Uwierzyłam. Dlatego właśnie wybrałam ten szpital i miałam cichą nadzieję że Pani K.S będzie wtedy w pracy.

    Zresztą szpital na swojej internetowej stronie ładnie się raklamuje :

    Blok porodowy
    Blok porodowy oferuje:

    * ciągły monitoring kardiotokograficzny z analizą komputerową zapisu,
    * bezprzewodowe monitorowanie kardiotokograficzne pracy serca płodu za pomocą telemetrii kardiotokograficznej,
    * releksację wodną podczas porodu,
    * porody w wodzie,
    * dowolną pozycję pacjentki podczas porodu,
    * porody rodzinne,
    * muzykoterapię,
    * porody w znieczuleniu na życzenie pacjentki.


    Nie wszystko okazało się prawdą!
    gdyby nie szybka moja interwencja krzykiem " prosze mnie nie nacinać " natnęliby mnie bez zgody z zaskoczenia bo tak właśnie chcieli
    nie można było rodzić w kucki bo im tak nie wygodnie ...
    pomimo prośby nie mogłam wejść do wanny złagodzić ból
    podpięto mnie do KTG mimo że się nie zgodziłam.


    Załuję że nie wybrałam prywatnej kliniki ESKULAP również w Bielsku bo tam jest się klientem a nie pacjentem, traktuje się rodzącą godnie z szacunkiem a nie jak psa.

    Zawsze chciałam mieć 3, 4 dzieci... ale ten szpital odebrał mi chęć do rozpoczynania na nowo...
    Gdybym nie znała praw pacjentów, to pal licho!!! myślałabym że wszystko jest ok, że tak powinno się rodzić ...

    Jestem studentką na 4 roku. Skończę "swoje" i idę na położnictwo. Dlaczego? bo chcę aby każda rodząca rodziła po LUDZKU i tego dopilnuję!! Nigdy nie pozwolę aby ktoś potraktował rodzącą tak jak mnie!! Będę starać się być najlepszą!!! Nigdy nie będę łamać praw pacjentki i nie pozwolę aby ktoś inny je łamał... nawet jeżeli podkopywaliby pode mną dołki!!! Nie podniosę głosu na rodzącą, będę traktować ja z szacunkiem, współczuć, pomagać jak najlepiej.... a jeżeli zdarzy się pacjentka bardzo agresywna i przypuśćmy na to... kopnie mnie czy coś w tym stylu... nadstawię jej drugi pośladek aby na mnie się wyżyła. Będę życzliwa, miło ustosunkowana. Moje nazwisko będzie znane na całe Bielsko i okolice, aż w końcu doczekam się i będę przyjmować porody w domu.

    Wszystko w Waszych rękach, przyszłych Mamach. Jeżeli to Wy nie będziecie się domagać swoich praw to polska porodówka nigdy się nie zmieni! Gdy kobieta staje się zależna od procedur medycznych i decyzji innych osób, traci zaufanie do włąsnej siły i intuicji. Czuje się jak przedmiot pozbawiony możliwości decydowania o sobie. Przychodząc przez procedurę przyjęcia do szpitala, łatwo jest poddać się roli POSŁUSZNEJ PACJENTKI i nie pytać o to, co się z tobą dzieje...

    Zostałyśmy wychowane wśród opowieści o tym że to rodząca jest BIERNA cierpiąca, musi znieśc wiele przykrości i bólu i że to PERSONEL DECYDUJE o tym jak poród powinien przebiegać - MASAKRAAAA!!!!
    A to nie prawda! Trzeba uświadomić Przyszłe Mamy że to One właśnie decydują o swoim porodzie, bo mają do tego prawo! Rodząca, gdyby nawet chciała urodzić na głowie bo tak jej wygodnie - personel ma się do niej dostosować! Nie może kłaść pacjentkę na łóżko porodowe - gdy jej jest nie wygodnie.
    Dlatego czas CIĄŻY jest dla was CZASEM BUDOWANIA SIłY WIARY W WASZ INSTYNKT , TAK ABYśCIE MOGłY SIę OBRONIć PRZED SIłą TEGO STEREOTYPU!!!



    Złożyłam skargę na lekarzy i położnych do Biura Praw Pacjenta w Warszawie, oni, skierowali pismo do dyrektora szpitala w którym rodziłam, jednak odpowiedzi się nie doczekałam. Do Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej, do Rzecznika Praw Pacjenta - tu kierowano mnie do Okręgowej Izby Lekarskiej.


    Również Fundacja Rodzić po Ludzku jest poinformowana.
    Dzięki Fundacji Rodzić po Ludzku dowiedziałam się jak powinno się traktować kobiety rodzące, każdy artykuł został przeze mnie dokładnie przestudiowany. Najbardziej interesowały mnie Prawa Rodzącej. Dzięki Fundacji dowiedziałam się co może choć nie musi spotkać mnie podczas porodu. Codzienne ćwiczenia od czwartego miesiąca mojej ciąży sprawiały przyjemność.
    Dziękuję Ci Fundacjo! mimo że nie rodziłam jak chciałam, to cieszę się że w końcu dowiedziałam się o swoich prawach!

    Ja do dzisiejszego dnia żle się czuję, co wieczór leją się łzy, mam wielki żal że nie mogłam sama sobie pomóc. Jestem coraz bardziej nerwowa a to odbija się żle na moim Synku i nie wiem kiedy ta trauma się skończy.


    Dziękuję.

  2. Pszczółka8 Konto usunięte

    Rejestracja: 2008-03 Posty: 50 Podziękowania: 0

    Napisano: 28 kwietnia 2008, 18:37

    Ja urodziłam się w tym szpitalu i jestem zdrowa. Wobec mojej mamy nie zachowywano się niegrzecznie, bynajmniej nie śmiano się z niej (ale to było z 17 lat temu). Twoją decyzję o napisaniu skargi na szpital popieram. Z Twojego opisu wynika, że bardzo cierpiałaś i dyskryminowano cię. Dobrze postąpiłaś. Pozdrowienia dla Twojego dziecka :-)

  3. studentka234 Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-04 Posty: 9 Podziękowania: 0

    Napisano: 29 kwietnia 2008, 11:09

    Dzięki za dobre słowo.
    Pozdrawiam.

  4. studentka234 Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-04 Posty: 9 Podziękowania: 0

    Napisano: 17 maja 2008, 0:11

    Radio z mojego miasta dzisiaj się odezwało do mnie.
    'Chcieliby poznać moją historię i proszą o numer telefonu.

    Jak sądzicie jak to wszystko będzie wyglądało, bedą przeprowadzać ze mną wywiad? czego mogę się spodziewać?
    proszę o szybką odpowiedz.

  5. inesa81 Zadomowiona

    Rejestracja: 2008-03 Posty: 80 Podziękowania: 47

    Napisano: 17 maja 2008, 12:10

    Personel medyczny powinien byc dla pacjetow, nie odwrotnie. Kazda kobieta na Twoim miejscu czulaby sie upokorzona.
    Zycze powodzenia :-)

  6. damave Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-05 Posty: 3 Podziękowania: 0

    Napisano: 19 maja 2008, 10:42

    Trudno powiedzieć, ale wywiad może mogłby wywołać jakieś pozytywne zmiany w postępowaniu personelu. Wiedząc, że mają złą renomę, powinni starać się to naprawić.
    Ja również życzę powodzenia :)

  7. studentka234 Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-04 Posty: 9 Podziękowania: 0

    Napisano: 4 czerwca 2008, 14:37

    Dzień dobry!


    Dziś w gazecie Metro ukazał się artykuł o moim porodzie.

    http://www.emetro.pl/emetro/1,85651,5275606,Porodowki_grozy.html

    Niebawem znów pokaże się artykuł dot mojego porodu w innej gazecie.


    Przede wszystkim dziękuję za pomoc Pani Karwowskiej. . Jest Pani profesjonalna w tym co robi. Dodatkowo miło ustosunkowana i komunikatywna a to najważniejsze. Tekst bardzo podoba mi się, choć myślałam że będzie tego więcej, ale rozumie że nie było miejsca. Jeszcze raz dziękuję za pomoc w nagłośnieniu mojej sprawy. Być może za jakiś czas albo pare lat znów napiszę do Pani. Kto wie, może zdecyduje się na następne dziecko ale wtedy będziemy pisać o przyjemnym dla mnie i mojego dziecka porodzie
    :)

    Życzę dużo zdrowia, sukcesów w pracy jak i w życiu prywatnym.
    Serdecznie Panią pozdrawiam i nigdy o Pani nie zapomnę....

    studentka234

    ***

    Propagujemy kampanię "nie daj się NACIĄĆ"

    http://www.rodzicpoludzku.pl/akcja/index.php


    pozdrawiam


    studentka234@vp.pl


    ___


    Last edited by studentka234

    *

  8. aseret Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-06 Posty: 2 Podziękowania: 1

    Napisano: 19 czerwca 2008, 23:43

    Gula stanęła mi w gardle i o mało się nie popłakałam. Na prawdę Ci współczuję! Skarga na szpital to doskonały pomysł. Tak się ludzi nie traktuje. Pozdrawiam Ciebie i Twego synka. Dużo zdrowia Wam życzę.

    1 użytkownik podziękował za tę wiadomość studentka234

  9. darlana Nowicjuszka

    Rejestracja: 2007-12 Posty: 11 Podziękowania: 3

    Napisano: 20 czerwca 2008, 23:31

    o makabra ! straszne !

  10. Marlenaa Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-06 Posty: 10 Podziękowania: 1

    Napisano: 21 czerwca 2008, 15:14

    Jej... :(

  11. studentka234 Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-04 Posty: 9 Podziękowania: 0

    Napisano: 1 lipca 2008, 10:05

    Dzień dobry Panie!



    Portal Miasta Bielsko poświęcił dla mnie artykuł


    http://bielsko.biala.pl/1441,artykuly


    pozdrawiam

    :*

  12. studentka234 Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-04 Posty: 9 Podziękowania: 0

    Napisano: 4 lipca 2008, 9:24

    ktoś usunął linka więc kopiuję tekst



    Złośliwości, przykre komentarze i brak reakcji na prośby o pomoc. Kobieta, która urodziła dziecko pół roku temu, do dziś nie może zapomnieć, jak została potraktowana w publicznym szpitalu
    Joanna (imię zmienione) jest studentką IV roku medycyny. Ma 27 lat, w listopadzie ub.r. w Szpitalu Wojewódzkim w Bielsku-Białej urodziła synka. Swój poród do dzisiaj wspomina jak koszmar. Opisała go w liście, jaki przysłała do naszej redakcji.

    "Mój poród był bardzo ciężki. Nie z powodu bólu, ale dlatego, że podczas pobytu w szpitalu złamano moje prawa. W sali było obecnych wiele osób (m.in. dwie położne, starsza i młodsza, lekarz i jeszcze jednak kobieta). Nie wiedziałam, kto z personelu jest za mnie odpowiedzialny, czułam się zdezorientowana i zawstydzona. Nie informowano mnie o przebiegu porodu. Młodsza położna śmiała się i patrzyła, jak jęczę z bólu... A pani doktor miała pretensję, że nie odpowiadam szybko na jej pytania, tylko krzyczę. Zlekceważono moją prośbę o poród w wannie. Błagałam, żeby pozwolono mi rodzić w kucki. Wiedziałam, że mam takie prawo, a ból będzie w tej pozycji łatwiejszy do zniesienia. - W takich pozycjach to tylko kobiety w buszu rodzą - usłyszałam od lekarza.

    Zostałyśmy wychowane na opowieściach o tym, że rodząca musi znieść wiele przykrości i bólu, że to personel decyduje o tym, jak poród powinien przebiegać. Ale tak nie powinno być. Wszystko w Waszych rękach, przyszłe Mamy. Jeżeli to Wy nie będziecie się domagać swoich praw, to polska porodówka nigdy się nie zmieni!".

    Joanna o swoich przejściach napisała także do Biura Praw Pacjenta przy Ministerstwie Zdrowia. Po jego interwencji dyrekcja szpitala w Bielsku-Białej wyjaśniła, że decyzje lekarzy podejmowane podczas porodu podyktowane były jego szybkim przebiegiem (poród trwał zaledwie godzinę) i bezpieczeństwem dziecka (urodziło się pięć tygodni przez terminem). Ale przyznała jednak, że uwagi kierowane wobec Joanny były niewłaściwe. - Dyrektor szpitala wyciągnie konsekwencje wobec lekarza, który dopuścił się tych nieetycznych stwierdzeń - mówi Krystyna Kozłowska, dyrektor Biura Praw Pacjenta. Podkreśla, że każdej pacjentce przysługuje prawo do intymności, do informacji, świadomej zgody na interwencję medyczną i do kontaktu z osobami bliskimi. Ale okazuje się, że łamanie tych praw jest w polskich szpitalach niechlubną normą. Jak wynika z informacji fundacji Rodzić po Ludzku, co piąta kobieta trafiająca na porodówkę spotyka się z nieżyczliwym i aroganckim zachowaniem personelu, a niemal co czwarta nie jest informowana o przebiegu porodu.

    Z Urszulą Kubicką-Kraszyńską z fundacji Rodzić po Ludzku rozmawia Anita Karwowska

    Jaka była pani pierwsza myśl po przeczytaniu tego listu?

    - Przede wszystkim - że to nie jest historia jednostkowa. List Joanny ilustruje podstawowy problem polskich porodówek - brak indywidualnego podejścia do pacjentki. Kobieta wchodzi do szpitala i zaczyna być traktowana jak jego własność. Jej emocje, potrzeby i oczekiwania przestają być ważne.

    Czy rzeczywiście złamano prawa Joanny?

    - Oczywiście. Pacjentka ma prawo otrzymywać na bieżąco pełną informację o przebiegu porodu i procedurach, którym jest poddawana. A lekarz powinien uwzględniać jej potrzeby, np. to, w jakiej pozycji chce rodzić. Badania naukowe udowodniły przecież, że pozycja kuczna jest dla dziecka bardziej korzystna niż leżąca. To wszystko wskazuje na brak profesjonalizmu.

    Czym tłumaczyć taką postawę personelu?

    - Wciąż zbyt często zwycięża po prostu rutyna. W wielu placówkach personel trzyma się starych procedur, bo tak jest po prostu wygodniej.

    Źródło: Metro

  13. studentka234 Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-04 Posty: 9 Podziękowania: 0

    Napisano: 20 lipca 2008, 16:51

    Witam

    Kronika Beskidzka

    http://img261.imageshack.us/img261/3733/cci2008071900000ql1.jpg

    druga częsc:

    http://img177.imageshack.us/img177/4243/cci2008071900001bh6.jpg



    zbieram opinie czy któras z Kobiet rodząca w Wojewódzkim zawsze była zmuszona do pozycji
    leżącej lub półsiedzącej, czy miały Panie ten wybór pozycji? ( chodzi mi o
    drugą faze porodu), czy była koniecznośc nacięcia krocza? czy pytano Panie o
    zgodę na ten zabieg? Czy przyspieszano poród podając syntetyczną oksytocynę,
    przebijając
    pęcherz płodowy? Wyciskano dziecko przez lekarza kładącego się na brzuch? Jeżeli
    były wskazania do w/w procedur, to czy były Panie
    poinformowane? Podawano Dolagran lub Relanium? jeżeli tak, to czy same Panie się
    zgodziły? Gdy prosiły Panie o znieczulenie, otrzymały je Panie? Jak wyglądała
    sprawa z lewatywą i goleniem krocza? Prosiły Panie o te zabiegi przygotowawcze?
    Jeżeli były, to cczy pytano o zgodę? Jaki był pierwszy kontakt z Dzieckiem? Czy od razu po porodzie mogły Panie miec Swojego Maluszka jeszcze na sali porodowej? Mogły Panie je nakarmic? Ile czasu w ogóle było z Panią Dziecko przed mierzeniem, ważeniem itp? 5, 10 min? Czy byli obecni studenci, osoby trzecie,
    np. sprzątaczki? Jeżeli tak, to czy pytano Panie o zgodę na ich obecnośc? Ale
    uwaga. Uzyskanie przez PAnie zgody na udział studentów i stażystów nie jest
    wymagane, gdy interwencja medyczna jest konieczna. Za poród rodzinny płaciłyście Panie jedynie 50 pln na ubranko dla ojca?

    Oczywiście jeżeli Panie się nie zdecydują odpowiedziec, uszanuję decyzję.
    Zbieram opinie na temat tego szpitala. Panie które rodziły w roku 2007 i 2008 -
    chciałam zbadac czy po mojej interwencji COŚ się zmieniło w tym szpitalu. Panie
    które tam rodziły, pomóżmy innym Mamą Smile ANONIMOWO, bede umieszczac wypowiedzi
    na blogu. Powtarzam, ANONIMOWO i tylko Tych Pań co napiszą prywatnie do mnie.


    to blog :


    http://expertia.pl/strefa/blog/studentka234



    pozdrawiam

  14. joku Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-07 Posty: 5 Podziękowania: 1

    Napisano: 22 lipca 2008, 11:19

    Podziwiam i wielkie dzięki za to ,że nagłaśniasz tą sprawę, dzięki Tobie pewnie nie jedna z kobiet będzie miała już lepsze warunki. Przeraża mnie ,że mogli Cię tak okrutnie potraktować, brak szacunku i ludzkiego podejścia, smutne. Pozdrawiam serdecznie. Więcej takich odważnych Pań !

    1 użytkownik podziękował za tę wiadomość studentka234

  15. anikamax Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-07 Posty: 1 Podziękowania: 1

    Napisano: 26 lipca 2008, 23:32

    wspolczuje ci goraco naprawdę bardzo mi cie zal jak by mnie tak potraktowali to tez wlczyla bym tak jak ty ja tez tam rodzilam w 2005 roku ale ja mialam tam raj wanne pilke spacerki i wszytko o co jeklam nawet muzykę jaka chcialam ale to temu ze ..... za to bo moje kolezanki ktore tam rodzily a nie ..... byly potraktowane calkiem inaczej niz ja ( domyslacie sie o co chodzi w miejscu kropeczek many)

    p.s. dziewczyny jestem teraz w 2 ciąży i zastanawiam sie gdzie rodzic >......escuplap wojewódzki czy wyspian

    1 użytkownik podziękował za tę wiadomość studentka234

  16. studentka234 Nowicjuszka

    Rejestracja: 2008-04 Posty: 9 Podziękowania: 0

    Napisano: 14 stycznia 2009, 13:40

    Witajcie KObiety!!

    Prowadzę dwa blogi, jeden na Onecie, drugi na portalu Expertia, każdy o tej samej treści. Wczoraj rozpoczął się drugi etap Konkursu Blog Roku 2008 - głosowanie Internautów.

    tu jest link:

    http://studentka234.blog.onet.pl/

    Kochane, jeżeli chcecie oddac głos na mojego bloga, proszę wyślijcie smsa o tresci A01059 pod nr 7144 (0 w numerze bloga oznacza liczbę zero ) koszt, 1.22PLN.

    ( Uwaga! w tresci smsa należy jedynie umieścic numer bloga, nie należy umieszczac w niej żadnych dodatkowych znaków ani spacji.)

    Z jednegu mumeru oddajemy jeden głos na dany blog.

    Mam nadzieję że wśród Czytelników znajdą się Osoby, które zechciałyby poprzec mojego bloga. Liczę na poparcie szczególnie od Kobiet, które były w podobnej do mojej sytuacji. Proszę, sprawmy aby ten blog dostrzegła każda Przyszła Mama :)

    Całkiem niedawno dostałam maila od Producenta TVNu z prośbą o kontakt ze mną.

    Telewizja chciała zrealizowac materiał o Karcie Praw Rodzącej,zależało Im na krótkiej rozmowie przed kamerą. Telewizja chciała użyc mojej wypowiedzi w
    materiale, którym zajęłaby się Marzanna Zielińska.

  17. ruti1 Nowicjuszka

    Rejestracja: 2009-03 Posty: 2 Podziękowania: 0

    Napisano: 20 marca 2009, 15:22

    Ja tez rodzilam w wojewodzkim i musze przyznac ze pani doktor i pani polozna ktore byly przy moim porodzie przeszly moje najsmielsze oczekiwania,mimo strasznego bolu-mialam porod wywolywany za 2 razem sie udalo,panie te traktowaly mnie bardzo dobrze,byly mile i wspieraly mnie w tym trudnym momencie,a pozniej podczas szycia,mimo ze tez bolalo,to stworzyly taka atmosfere,ze nie skupialam sie na bolu tylko na tym ,co do mnie mowily,jestem im bardzo wdzieczna,ze moj pierwszy porod moge wspominac pozytywnie i to wlasnie dzieki nim.Nie pamietam nazwisk,ale i tak dziekuje im bardzo.

  18. ruti1 Nowicjuszka

    Rejestracja: 2009-03 Posty: 2 Podziękowania: 0

    Napisano: 20 marca 2009, 15:24

    ruti1 napisał(a)

    Ja tez rodzilam w wojewodzkim i musze przyznac ze pani doktor i pani polozna ktore byly przy moim porodzie przeszly moje najsmielsze oczekiwania,mimo strasznego bolu-mialam porod wywolywany za 2 razem sie udalo,panie te traktowaly mnie bardzo dobrze,byly mile i wspieraly mnie w tym trudnym momencie,a pozniej podczas szycia,mimo ze tez bolalo,to stworzyly taka atmosfere,ze nie skupialam sie na bolu tylko na tym ,co do mnie mowily,jestem im bardzo wdzieczna,ze moj pierwszy porod moge wspominac pozytywnie i to wlasnie dzieki nim.Nie pamietam nazwisk,ale i tak dziekuje im bardzo.


    Zapomnialam dodac ,ze urodzilam 2 marca 2009r o godz.19:20 slicznego i zdrowego chlopca-Tymka :-)

  19. magita Nowicjuszka

    Rejestracja: 2009-03 Posty: 45 Podziękowania: 17

    Napisano: 20 marca 2009, 22:01

    Studentko, przeczytałam Twoją historię. Jest jedną z wielu, niestety. Kazda z nas, a praktycznie prawie kazda, która rodziła, natknęła się na nieprzyjemne momenty w swoim szpitalu. U nas nalezy to do "normalnych" realiow. Smutne. Bo kobieta w ciązy oczekuje, ze bedzie rodzila w miłej, spokojnej atmosferze wsrod zyczliwych pielegniarek i połoznych, ze bedzie mogła sobie wybrac i osobe towarzyszaca i pozycje do rodzenia, a zwykle jest inaczej.

    Urodziłam 10 kwietnia 2008 synka za pomoca cesarskiego ciecia, gdyz był źle ustawiony i bylo kilka innych komplikacji, jak małowodzie i podejrzenie dystrofii. Mimo wczesniejszych zapewnien o mozliwosci porodów rodzinnych, nie pozwolono mi byc z mężem.

    Sam porod byl w porzadku. Na sali bylo wiele osob w kitlach, ale to wszystko byly asystenki i polozne i dr od dzieci i chirurg. Nie przeszkadzalo mi to. Z tego co sie orientuje, to zdjasie szpital ma obowiazek an porod "przyslac" dwie polozne, wlasnie starsza i mlodsza.W sumei to nawet sie dobrze czulam, ze tyle osob bedzie wokól mnie biegac. Pierwsza złosliwa uwaga padla nastepujaca: "hihihi ale ma mine.. cicho b nie denerwuj jej.. pff, ona nic nie słyszy, ona teraz mysli tylko o dziecku"- akurat. Zwrociłam tym paniom uwage, zeby zajely sie podawaniem igiel.
    Po porodzie mialam sparalizowane nogi, bo zrobiono mi zzo, wiec polozna przyszla mnie umyc i tez tak bez slowa. Odrzuciła kołdre i powiedziala:'to myjemy sie' Zapytałam ją, czy ona tez bedzie się myc. Wkurzyla sie i stwierdzila, ze jestem cos delikatna, i myła tak, ze myslałam, ze mi szwy pękną. Ponadto zwracała sie do mnie per "dziecko". Gdy przyszło do wstawania, a bylam strasznie słaba, nie chciala mi pomóc. Stwierdzila, ze wszystkie młode takie rozhisteryzowane, dopiero gdy zemdlałam trzykrotnie uznała, ze trzeba mi zbadac cisnienie. Zażadałam wtedy innej połoznej i rozmowy z ordynatorem. Po tej akcji kobieta chodziła jak w zegarku, zupełnie odmieniona. Nawet przyszla mnie przeprosic, że "ona myslała że ja jestem siksa"!!! A to mlode matki nie maja juz zadnych praw?!

    Aa.. jeszcze jedna taka smieszna sprawa. Niedziela. Dzien odwiedzin. W sali tłum zwiedzajacych, dziadkowie, siostry, ciocie w kolejce do dwoch kobietek na naszej sali - w sumie byly trzy lozka. Drzwi sie otwieraja, wpada połozna i spod drzwi na całe gardło na moj koniec sali: "Pani magitacka stolec był?" Zapadła cisza. To powiedziałam równie głosno i wyraznie:" A był. Nawet dwa razy pani położna"..

    Po prostu są ludzie i prostaki. Nie kazda polozna umie sie zachowac. Moze mysla, ze my jakies niewrazliwe jestesmy, ze dla nas porodowka to codziennosc, jak dla nich.

    Albo taki obrazek:
    Polozna pomaga wstac dziewczynie z lozka z naprzeciwka po cesarce. Odlacza jej cewnik. Dziewczyna wstaje na podlodze ląduje kałuza krwi. Cieknie tej dziewczynie po nogach. Polozna sie drze:sprzątaaaaczka!!! Dziewczyna ledwo stoi, biała jak papier. Polozna pomaga jej dojsc do umywalki i mowi, zeby sie rozebrala, zeby sie nie wstydzila, bo nikt nie patrzy. Drzwi na korytarz byly uchylone i takimi zostały, gdy ta biedna kobieta zupelnie goła z krwia cieknaca po nogach, probowala sie doprowadzic do porzadku przy malenkiej umywalce. Wtedy jeszcze nie wiedzialam, ze gdy ja wstane pierwszy raz, to czeka mnie ten sam schemat.

    Mnostwo jest takich sytuacji. Naprawde mnostwo. jedne z nas przezywaja je bardziej, inne mniej, ale pamięta sie to wszystko, a mogłoby sie pamietac te miłe chwile.

    Dodam jeszcze, ze moze lekarze i polozne sa przyzwyczajeni do krzyku rodzacyh kobiet, ale mnie te dzwieki mroziły krew w zyłach. A wystarczyło zamykac drzwi i zapadala bloga cisza.

    I jeszcze to- pakowano we mnie mase leków, bo zainfekowano cewke moczowa. Odczuwałam ogromny bol podczas oprozniania pecherza, siusiałam czystą krwia i jej skrzepami. Zakladanie cewnika bolało mnie nieziemsko, po załozeniu rowniez. To wtedy polozna uszkodziła cewke. Pytałam lekarzy na obchodzie co dostaje, co mi grozi, nic sie nie moglam oczywiscie dowiedziec. To oni zadawali pytania i generalnie udawali ze sie nic takiego nie wydarzylo.

    Podejscie polskich lekarzy jest straszne, wydaje im sie, ze kazda pacjentka jest laiczka w tym zakresie! I potem lezy taka nacpana przez tydzien, tak jak ja lezałam i ledwo mowi. Byłam na tak silnych lekach, ze nie wiedzialam co gadam. I najlepsze jest to, ze podpisałam zgode na "wszelkie zabiegi jakie lekarz uzna za stosowne w celu ochrony zycia czy zdrowia". Musialam podpisac, bo byla to tez zgoda na cesarke. Ale tak to jest sformulowane, ze wydajac zgode na jedna rzecz, trzeba sie zgodzic na wszystko. Ja czytalam ta "umowe" na dzien przed zabiegiem na spokojnie, nie wyobrazam sobie, by kobieta z rozwarciem 6 czy 8 cm byla w stanie sie na tym skupic.

    Popieram Ci studentko :)

  20. atalanta Nowicjuszka

    Rejestracja: 2009-07 Posty: 1 Podziękowania: 0

    Napisano: 16 lipca 2009, 18:42

    studentko jeżeli konczysz juz studia lub odbywasz staz w wojewódzkim to mam nadzieje ze trafie na ciebie przy moim porodzie jestem w 17 tyg. ciazy i nie jest to moje 1 dziecko ale poprzedni poród w tym samym szpitalu bardzo zle wspminam. dzieki twojemu postowi wiem ze nie musze godzic sie na złe traktowanie i zamiezam sie tego trzymac.

1
zaloguj się do

nie masz konta? zarejestruj się, to tylko kilka sekund!

Zamknij

zapomniałeś hasła?

zarejestruj się w

masz już konto? zaloguj się

Zamknij

dodaj do
Zamknij
Dodaj do stylistka +

Przeciągnij przycisk na pasek ulubionych w przeglądarce.Wygodnie dodawaj zdjęcia i rzeczy ze stron, które odwiedzasz.