prawo
odpowiedz-
Napisano: 28 marca 2010, 16:40
czesc
dziewcyny mam pytanie , obecnie studiuje na umcsie w lublinie administracje, jednak widze ze to nie to i chcialabym skonczyc tu 3 lata czyli licencjat i dalej pojsc na prawo na uw albo uksw w warszawie, czy wiecie czy jest to mozliwe zebym poszla na magisterke?niegdzie nie moge uzyskac takiej informacji,.. chcialabym tam pojsc od razu na 1 rok sumu czyli 4 rok w starym trybie. obecnie jestem na 2. oreintuje sie z was ktoras czy taka wogole mozliwosc istnieje? -
Napisano: 28 marca 2010, 16:52
Wg mnie nie ma takiej możliwości bo prawo to prawo a administracja to administracja. To tak jak byś robiła licencjat z kosmetologii a chciała sobie potem iść na magistra, na ekonomię.
Wiesz, to by było bardzo proste jakby można było zrobić licencjat z administracji a potem tylko dwa lata na magistra z prawa, potem aplikację (o ile się uda) i być sobie np prawnikiem i dobrze zarabiać. Ha! Każdy by tak robił...
Nie ma tak łatwo.
No, ale mogę się mylić, aczkolwiek nie sądzę
-
Napisano: 28 marca 2010, 21:19
Musisz się dopytać. Teraz jest sezon "drzwi otwartych" na uczelniach wyższych, więc warto się tam udać i dowiedzieć.
Z własnego doświadczenia na studiach wiem, że wszystko jest możliwe, jeśli tylko będziesz ich gnębić i przekonywać.
Jeżeli nawet nie uda Ci się dostać na magisterskie, to możesz zdawać na licencjackie, a potem zastosować podanie do dziekana o zaliczenie przedmiotów, które się pokrywały bądź zaliczenie już np. 2 pierwszych lat.
Ale często jest tak, że na magisterskie przyjmują też z kierunków zupełnie niepokrewnych (moja koleżanka poszła na magisterskie z zarządzania a licencjat ma z turystyki), aczkolwiek na prawie jest duża konkurencja, więc z tego tytułu mogą ograniczać dostęp do studiów.
Generalnie - podania czynią cuda
więc próbuj!
Do głowy przychodzi mi jeszcze jedno rozwiązanie. Podczas jednych studiów możesz (za zgodą dziekana) bez egzaminów rozpocząć drugi kierunek studiów (nawet na innej uczelni). Wtedy po prostu w trakcie roku możesz zrezygnować z administracji a pozostaniesz na tej uczelni, na której chcesz być. Albo ciągniesz obydwa kierunki na raz.
-
Napisano: 28 marca 2010, 22:11
Kasior napisał(a)
Do głowy przychodzi mi jeszcze jedno rozwiązanie. Podczas jednych studiów możesz (za zgodą dziekana) bez egzaminów rozpocząć drugi kierunek studiów (nawet na innej uczelni). Wtedy po prostu w trakcie roku możesz zrezygnować z administracji a pozostaniesz na tej uczelni, na której chcesz być. Albo ciągniesz obydwa kierunki na raz.
To ewentualnie może być wyjście, o ile w ogóle przedmioty się pokrywają i mało będzie mieć do nadrobienia.
Co do Twojej koleżanki- ja też studiuję turystykę itd i mam wiele przedmiotów związanych z zarządzaniem.
Natomiast nie oszukujmy się- nie ma co porównywać administracji do prawa. Na administrację łatwo się dostać, natomiast na prawo ciężko się dostać, jest silna konkurencja, ciężko się utrzymać, ciężko otrzymać aplikację... itd
I co się dziwić - po administracji możesz co najwyżej pracować w urzędzie miasta za 1200zł miesięcznie, a po prawie to wiadomo kim możesz być (jak będziesz mieć aplikację) i ile zarabiać... -
Napisano: 29 marca 2010, 21:58
No cóż... Na ten temat mam akurat inne zdanie, bo moja znajoma studiowała na administracji na UW i część swoich przedmiotów miała ze studentami prawa - chodzili na te same wykłady i mieli te same zaliczenia. Może oczywiście się to zmieniło przez tych parę lat, ale nie należy na prawo patrzeć jak na kierunek, po którym zarabia się krocie. Znam trzech prawników, którzy pracują w urzędach za 1200 zł. Niestety tylko część studentów prawa osiągnie wysokie zarobki (albo zdolni albo z plecami, bokami i przodami
) Ale taka zasada tyczy się nie tylko prawa, ale wszelkich innych kierunków.
A co do tego, że gdyby było jak mówię, to by wszyscy tak robili, to nie masz racji. Wielu osobom nie chce się kombinować, bo myślą, że nie ma szans na załatwienie czegokolwiek. Jak będzie przekonująca i będzie gnębić dziekana, to ją przyjmie. Ja się nachodziłam za drugim kierunkiem pół roku. Jak Cię wyganiają drzwiami, to wchodź oknem. W końcu będą Cię mieli dość i osiągniesz co chcesz
Jaki kraj, taki obyczaj. -
Napisano: 29 marca 2010, 22:41
Kasior napisał(a)
A co do tego, że gdyby było jak mówię, to by wszyscy tak robili, to nie masz racji. Wielu osobom nie chce się kombinować, bo myślą, że nie ma szans na załatwienie czegokolwiek. Jak będzie przekonująca i będzie gnębić dziekana, to ją przyjmie. Ja się nachodziłam za drugim kierunkiem pół roku. Jak Cię wyganiają drzwiami, to wchodź oknem. W końcu będą Cię mieli dość i osiągniesz co chcesz
Jaki kraj, taki obyczaj.
Ale w większości przypadków to nie zależy od dziekana, tylko takie kwestie regulują przepisy prawne.
A co do tego że nie każdy prawnik dobrze zarabia potem- tak, masz rację. Jak ktoś jest lamą życiową to nie będzie dobrze zarabiać nawet po Harvardzie
-
Napisano: 9 kwietnia 2010, 13:21
Nie chcę się wymądrzać, bo niestety nie mam pojęcia jak jest z prawem, ale jeśli chodzi o inne specjalizacje, to nie ma problemu.
Możesz robić licencjat z pedagogiki, a magisterkę z technologii budowy maszyn.
Taki mi się przykład podał
)
W obecnej chwili możesz studiować wszystko to co chcesz (nie wiem jak z prawem), gdyż zarówno na licencjacie czy magisterce z danej specjalizacji masz prawie podobne przedmioty.






