Wiecie co... czytam te posty, śledzę stanikomanię, byłam na kilku innych forach i dla większości pań nawet z tym ogromnym biustem to takie proste... zmierzyc tu i tam-spojrzec na tabelke-kupic stanik (nawet z netu bez mierzenia). Gratuluję i zazdroszczę. Ja tak nie mam, niestety. Miałam do tej pory 70-75cm pod biustem (zimą więcej a latem mniej haha) a w biuscie ok 95-98 bo to też się zmieniało, miałam problem ze stanikiem, ale w moim mieście była mądra pani, któa zaczęła sprowadzac duze rozmiary i było ok.
Teraz mieszkam w UK, w czasie jednej ciąży biust urósł o dwa rozmiary, potem miseczka spadła, ale pod biustem juz nie. Teraz znów jestem w ciazy, biust znów rośnie i postanowiłam zacząć zbierac pieniądze na operację redukcji biustu. Mam serdecznie dosyć! Nie mogę kupic stanika z netu nie przymierzajac. Wg jednej firmy mam 75gg a wg innej 38j... Tu gdzie mieszkam nie ma sklepu z porzadną bielizną, dwa najbliższe z dużymi rozmiarami są w Londynie. A to oznacza 3 godz w korkach plus 100 funtów za sztukę... Wysiadam. Operacja wyjdzie mnie taniej w sumie. Do tego skończą sie bóle kręgosłupa, szyi, ramion i skurcze mięśni, które ustępują po kilku dniach... Kiedyś zważyłam sobie pierś na wadze do ryb - wyszło 6kg a to było jak byłam piękna, młoda, szczupła i przed ciążami, teraz bym się nie odważyla.
Koniec marudzenia

Musiałam się wyżalić.