Wygraj 3-dniowy pobyt w Hotelu Miłomłyn Zdrój!
odpowiedz-
Napisano: 29 stycznia, 17:14
Droga „Stylistko”
Na Rok 2012 składam następujące postanowienia i solennie obiecuję dotrzymać ich od A do Ż spełnienia:
Aktywnie spędzać swój czas, czyli codziennie przebiegać okoliczny las,
Być dla siebie najlepszym przyjacielem, czyli na kosmetyczne zabiegi poświęcać sobie czasu wiele,
Częściej się uśmiechać i przed radością każdego dnia nie uciekać,
Doskonalić swoje kompetencje zawodowe, częściej uczyć się tego co ciekawe i nowe,
Efektownie wyglądać za tzw. "grosik", częściej zwracać uwagę na to co się w "świecie" nosi,
Fantastyczną mieć figurę, czyli biegać po schodach, zamiast czekać na windę co zawiezie na górę,
Gubić kilogramy, nie podjadać pysznych obiadków u mamy!,
Humor dobry pielęgnować, urazy do nikogo, nigdy nie chować,
Interesującej książki wskazana co dnia lektura, nie ważne czy pogoda słoneczna czy bura,
Języki obce szlifować, żeby nie wstydzić się za granicą i w kącie nie chować,
Koncerty i muzyka na żywo to jest to, przeganiają smutek i nudę
Lenistwo przegnać gdzieś daleko, niech zamieszka za siódmą górą i dziesiątą rzeką,
Łagodzić obyczaje, gdy życie trudne i napięte się staje,
Miłość swoją każdego dnia celebrować, pielęgnować i odkrywać ją od nowa,
Nie zapominać przez Internet o życiu realu, żeby nie mieć potem do losu o utracone szanse żalu,
Odwiedzić SPA w Miłomłynie, tam fantastycznie z przyjaciółką czas mi upłynie,
Przyjemność każdego dnia, to hasło pozwoli odbić się od depresji dnia
Rozsądek czasem do kieszeni chować, przyjemności i nowości częściej próbować,
Smutków nie dopuszczać do siebie, każdego dnia przecież można poczuć się lekko i cudownie jak w niebie,
Ten ciekawy portal zwany „Stylistką” odwiedzać, by interesujące nowinki ze świata mody i urody nowinki poznawać,
Unikać plotkarzy, niech inna ofiara do obmowy niż ja im się nadarzy,
Wierność sobie pielęgnować i swoją samoocenę budować,
Zamiast chować żale, postanawiam na drutach robić swetry i szale
Życzliwą dla innych być i w zgodzie z ludźmi być!
Dagmarka -
Napisano: 29 stycznia, 17:33
No cóż, to nie będzie to na pewno opowieść o tym co robię każdego dnia dla
uzyskania zgrabnej figury, ale o tym co MAM NADZIEJĘ W NOWYM ROKU
WRESZCIE ZACZĄĆ ROBIĆ.
Niestety mam chyba geny borsuka – najchętniej przesypiałabym zimę, gromadząc przy tym spory zapas tłuszczu. Co zima, to gorzej.
Potem jakoś to sadło pomału spada na wiosnę, ale z upływem lat jest z tym jednak coraz trudniej i ostatnio co roku jakiś kilogram zostaje... Tej zimy się już rozwścieczyłam na dobre, bo w 90% ciuchów się wbić nie mogę, a całej garderoby nie mam absolutnie ochoty wymieniać. Do pracy zaś nie wypada w dresach chodzić
Na jakąś ekstra dietę raczej nie mam co liczyć, musiałaby być chyba dla mnie specjalnie dobrana, bo np. nie jestem w stanie obejść się bez chleba (po prostu wysiada mi żołądek i dieta zamienia się w gehennę).
W związku z tym opracowałam sobie parę PRZYKAZAŃ NOWOROCZNYCH, które mam nadzieję przy mojej nie najgorszej przemianie materii powinny wystarczyć do schudnięcia:
- Zamienić słodycze na owoce; to będzie najtrudniejsze choć owoce bardzo lubię... ale słodycze dużo bardziej
- Przynajmniej co drugi dzień biegać wieczorem; żeby codziennie to od razu wiem, że nierealne...
- W pracy wchodzić na nogach na 6 piętro, a nie wyjeżdżać windą;
- Brać do pracy kanapkę, zamiast zżerać pączki w bufecie;
- Wyciągać z garażu samochód tylko wtedy, gdy naprawdę mam daleko, ewentualnie gdy jest wyjątkowo parszywa pogoda;
- Pić codziennie świeży sok marchwiowy, tak aby zrzucanie kilogramów szło w parze ze zdrowiem i ładną karnacją;
- I wreszcie BARDZO WAŻNE: Przy tym wszystkim zachować dobry humor, być miłą dla innych i nie warczeć na rodzinę tylko dlatego, że odmawiam sobie czekolady
Mam wielką nadzieję, że uda mi się to zrealizować. Trzymajcie więc za mnie!

-
Napisano: 29 stycznia, 17:41
Przez długi czas przy przechodzeniu ze starego roku w nowy, towarzyszyły mi marzenia. Zazwyczaj oczekiwanie na to, by się spełniły, nie przynosiło upragnionych skutków, wprowadzając mnie w nieco gorzkawy nastrój i filozofię pod hasłem: „ot, takie życie…” Dużo czasu musiało upłynąć, zanim dojrzałam do myśli, ze marzeniom można pomóc. I od tamtej pory w moim życiu zdarzyło się sporo dobrego, a może powinnam nawet powiedzieć, że doświadczyłam wielu osobistych cudów. W tym roku postanowiłam za nie wszystkie podziękować i w półwiecze swojego istnienia wybrać się na pielgrzymkę. A przedsięwzięcie to naprawdę nie byle jakie, zgodnie z nabytym w ciągu lat przeświadczeniem, że z życia trzeba próbować wycisnąć, ile tylko się da. No więc stawiam poprzeczkę wysoko i za cel obrałam sobie Santiago de Compostella, trasa północna, czyli dokładnie 818,4 km na nogach!
Żeby temu podołać muszę wiele zmienić w swoim obecnym życiu. Przyjaciółka powiedziała mi wczoraj, ze mam piękną duszę. Ona więc na pewno podoła trudom wędrówki. Ale ja chciałabym dotrzeć do celu piękna od środka i piękna na zewnątrz - muszę więc zabrać ze sobą piękne serce i piękne ciało. Natomiast na pewno nie mogę zabierać na cały osiemsetkilometrowy szlak mojej bezsensownej nadwagi. Pora wypakować ten dodatkowy bagaż, który od lat już noszę, bo przecież w Hiszpanii i tak będę miała co dźwigać. Zatem od dziś słodyczom już dziękujemy. Wszelkie cukiernie są absolutnie zabronione, a każdą zaoszczędzoną na tym złotówkę postanawiam odkładać do skarbonki. Będę się wspomagać dietą oczyszczającą Ewy Dąbrowskiej – uwielbiam uczucie lekkości, jakiego dzięki niej doznaję. Przystąpię do Klubu Zdrowo Zakręconych i wykorzystam rady, które stamtąd płyną. No i oczywiście muszę zdecydowanie zwiększyć codzienną dawkę ruchu – spacery i jogging dla poprawy kondycji, pływanie, bo lubię. „Woda jest tym dla ciała, czym marzenia dla duszy”, czytam na stronach poświęconych filozofii SPA. Mam nadzieję, że gdy końcem roku rozbiję moją skarbonkę z pieniędzmi, których nie wydałam na słodycze, to wystarczy mi choć na krótki pobyt w Miłomłynie. Czuję, ze moje ciało SPAzmatycznie go potrzebuje. „Sanus Per Aquam” – niech się stanie! Oczywiście, najpiękniej byłoby zaoszczędzić na dwutygodniową Kurację dla serca. Rzeczywiście, wiele dla mnie zrobiło i robi nadal. Postanawiam w tym roku odwdzięczyć mu się za to. Żeby zminimalizować skutki stresu, który mu tak szkodzi, zadbam o odpowiedni relaks. Zresztą całemu mojemu ciału należy się zrelaksowanie i dopieszczenie. Postanowiłam zafundować sobie jakiś służący temu zabieg w każdym tygodniu rozpoczynającego się roku. Nie istotne, czy będzie to w specjalistycznym salonie, czy w mojej własnej łazience, ważne, by działo się to systematycznie. Aby to osiągnąć, zmobilizuję wszystkie swoje siły i siły swoich najbliższych, mam też nadzieję na mobilizację z Waszej strony, drogie czytelniczki „Stylistki”. Wszystkie chwyty dozwolone: pisanie przypominajek, liścików, telefony od przyjaciółek itp.
Wierzę, że się uda. Mój cel jest tego wart, tak samo, jak i ja. „Nawet najdłuższa podróż zaczyna się od pierwszego kroku”, głosi chińskie przysłowie. Ja właśnie go stawiam. -
Napisano: 29 stycznia, 23:48
Nowy rok postanowiłam przeżyć ze smakiem. Dlatego stworzyłam swój własny przepis, który będzie początkiem mojej kulinarnej książki życia – swoistego przewodnika jak zamieniać kwaśne w słodkie, jak unikać gorzkich chwil i jak dodać odrobinę pikanterii
Pierwszy przepis na zdrowe życie:
*1 ja
*366 dni
*cała masa warzyw (zwłaszcza zielonych – w końcu to kolor nadziei)
*świeżo wyciskane soki (można je też zastąpić wodą mineralną)
*1 rower
*2 hantle
*1 karnet na basen
*strój do biegania
*mnóstwo świeżego powietrza
to wszystko należy doprawić:
*uśmiechem
*pozytywnym nastawieniem
*dużą ilością snu
*szczyptą silnej woli
Wszystkie składniki dokładnie mieszamy, trzymamy w cieple i od czasu do czasu doglądamy (!) - jeśli ciasto nam opada (z sił
to delikatnie potrząsamy. Na koniec roku powinna nam wyjść fajna babka w formie 
-
Napisano: 29 stycznia, 23:57
Wiecie co?Nie wiem jak Wy,ale ja mam zajebisty problem z noworocznymi postanowieniami.Polega on na tym,że nigdy ich nie dotrzymuję.Dlatego w tym (a w zasadzie w ubiegłym) roku postanowiłam,że realizację postanowienia noworocznego zacznę 29 listopada.
Założyłam sobie,że w jak najbardziej zdrowy sposób zrzucę zbędne kilogramy i zmienię tryb życia na bardziej fit.No i na razie (odpukać!) mi się udaje.
1 stycznia 2012 obchodziłam mały jubileusz - 34 dzień na diecie.Do dnia dzisiejszego 10 zgubionych kilogramów,basen co najmniej 2-3 razy w tygodniu,piłka nożna z siostrzeńcem nie rzadziej niż 2 x w tygodniu,zero słodyczy,chipsów i tego typu podobnych pustych kalorii,napoje typu light,żywienie tylko w domu (wypowiedziałam fast foodom prawdziwą wojnę) i...dużo i często innych przyjemnych "spalaczy" kalorii
(no co?)
Powiem Wam,że to działa.Bez presji Nowego Roku,bez rozczarowania,że znowu się nie udało.Konsekwencja bez obciążania się fatalnym postanowieniem,które z góry skazane jest na niepowodzenie.
Dam znać za jakiś czas jak mi idzie
Życzę wszystkim,żebyście trwali w swoich postanowieniach,bez względu na to,czy były poczynione 1 dnia Nowego Roku czy przedostatniego dnia ósmego miesiąca z rzędu.Ciao
-
Napisano: 29 stycznia, 23:57
Wiem, że powinnam biegać, latać pływać, w tańcu w ruchu wypoczywać, bo to już wiosna, cieplejszy wieje wiatr... Ale to trudne, bo przy tym moimzabieganiu, uwikłaniu w setki głupich sprawek często brakuje czasu na to, co najważniejsze - czyli na siebie i dla siebie po prostu. Wymyśliłam więc, co sobie podaruję dziś.
Po pierwsze: rower - rower jest wielce OK i zawsze ktoś może wpaść popedałować ze mną.
Po drugie: dres wiem, wiem - każdy u nas w dresach chodzi, w dresach starzy w dresach młodzi. I w Szczecinie i na Kresach cały naród biega w dresach... Ale ja też muszę biegać, a dress code do tego się nie nadaje, wcale!
Tertio: woda. Basen, nie odchudzająco, a relaksacyjnie... Z taką wodą, co otuli mnie całą (...) zmyje resztki parszywego dnia, i uspokoi każdy nerw... I cieleśnie, bo kto wodę pije ten wie, że żyje i humor najlepszy ma, wrogów przeżyje, kto wodę pije do dna.Dziś bowiem głównie piję z puszki benzoesan sodowy.
Quatro - kosmetyki. Dobre kremy, nowa pomadka (nigdy już żadnej lipstick on the glass), nowe cienie i soczewki (oczy tej małej, jak dwa błękity ), dobry fryzjer (księżyc we włosy wepnę)... Bo takim dziewczynom, co pachną mydlinami, wczorajszą szminką, podłym snem wiosna nie jest potrzebna.. I tym, które nigdy nie wychodzą z biura też nie
Snem... To po piąte! Będę splatać rzęsy w śnie więcej niż 5 h na dobę!!! Moje ciało - myślę - będzie mi za to bardzo wdzięczne!
I po ostatnie... Co jeszcze zrobię dla mojego ciała? Zakocham się, bo wierzę w wiosenne ciała zmartwychwstanie poprzez czułośc przez kochanie.
Dla zainteresowanych nauczyciele-autorzy cytatów : Piotr Fronczewski, Skaldowie, Czerwony Tulipan, Maciej Silski, Lech Janerka, Big Cyc, Happysad, Golec Uorkiestra, Dezerter, Maanam, Raz Dwa Trzy, Agnieszka Osiecka, Maria Peszek, Anita Lipnicka -
Napisano: 30 stycznia, 17:34
Ale nam zgotowaliście zadanie! Wybranie laureata było co najmniej tak karkołomne jak dotrzymywanie noworocznych postanowień. Bo przecież była i poezja i proza, ślunska godka i romans z pokoju nauczycielskiego, a to wszystko właściwie o jednym i tym samym - o pogoni za lepszym JA. Ostatecznie zdecydowaliśmy jednak, że nagrodę otrzyma mamadwojga. Dlaczego właśnie ona? Bo nas rozbawiła, bo odkryliśmy w jej opowieści prawdę o sobie, bo przypomniała nam, jak wiele kobiet rezygnuje z wyjścia do klubu ze wstydu (czy to nie absurd?!), bo uświadomiła, że z dobrymi decyzjami nie warto czekać do koszmarnie złych wyników badań i udowodniła, że na zmiany nigdy nie jest za późno. Wszystkim osobom biorącym udział w konkursie dziękujemy i życzymy wytrwałości, a zwyciężczyni gratulujemy i mamy nadzieję, że weekend będzie odjazdowy! -
Napisano: 30 stycznia, 20:03
MamoDwojga gratulacje - świetny tekst, taki życiowy, udanego wygranego weekendu!!! -
Napisano: 31 stycznia, 11:56
DZIĘKUJĘ!!!!
Spać nie mogłam z radości!
Część postanowienia Noworocznego już wykonałam i schudłam całe 2 i pół kilo. Bóg jeden wie ile mnie to kosztowało! Ale WARTO robić postanowienia i warto je realizować.
Pozdrawiam
M. -
Napisano: 31 stycznia, 12:10
Gratulacje!! Trzymam kciuki by się udało wytrwać w postanowieniach :* i udanego weekendu życzę
-
Napisano: 31 stycznia, 14:10
Gratuluję
BARDZO WYGRANEJ!!!!
Szkoda TYLKO,ŻE WYGRAŁA OSOBA ,KTÓRA SIĘ NIE UDZIELA I MA TYLKO JEDEN WPIS DOTYCZĄCY KONKURSU!!!!!
COŚ TU NIE GRA W TYCH KONKURSACH-A I MÓWIĘ OD RAZU ,ŻE JA W NICH UDZIAŁU NIE BIORĘ!!!!!WIĘC NIE PISZE TEGO Z ZAZDROŚCI:d!!!!!
POZDRAWIAM
*Czarnulkaaa -
Napisano: 1 lutego, 9:56
Moniaaa2255 napisał(a)
Gratuluję
BARDZO WYGRANEJ!!!!
Szkoda TYLKO,ŻE WYGRAŁA OSOBA ,KTÓRA SIĘ NIE UDZIELA I MA TYLKO JEDEN WPIS DOTYCZĄCY KONKURSU!!!!!
COŚ TU NIE GRA W TYCH KONKURSACH-A I MÓWIĘ OD RAZU ,ŻE JA W NICH UDZIAŁU NIE BIORĘ!!!!!WIĘC NIE PISZE TEGO Z ZAZDROŚCI:d!!!!!
POZDRAWIAM
*
Już któryś raz spotykamy się z tym zarzutem i pragniemy wyjaśnić, że konkursy organizowane są dla wszystkich, niezależnie od zaangażowania w życie portalu. W tego typu rywalizacji wygrywa osoba, która prezentuje coś ciekawego i merytorycznie istotnego dla innych. Każdy przecież był tu kiedyś nowicjuszem i zakładamy, że chciał być traktowany poważnie od samego początku, prawda? Z pozdrowieniami od Redakcji. -
Napisano: 4 lutego, 7:21
A ja właśnie dostałam swoją "nagrodę pocieszenia". Mąż wziął ostatnio mojego laptopa z sobą do szpitala i przeczytał tekst, który sobie ułożyłam na konkurs. Stwierdxził, że to, co napisałam, go zainspirowało (dokładnie użył takiego sformułowania) i że wspólnie ze mną będzie realizował, to co postanowiłam! Czyli, ze znalazłam wsparcie bez jakiegokolwiek zabiegania o to.
MamOdladwojga, gratuluję i liczę na to, ze kiedyś na tym forum jeszcze będziemy mogli przeczytać o tym, jak było w Miłomłynie.
P.S. Gdy czytałam Twój tekst, to wyobraziłam sobie dziewczynę w moim wieku, zapuszczoną leżeniem na kanapie i frytkami, a tu nagle zdjęcie takiej młodej, atrakcyjnej laski... -
Napisano: 7 lutego, 18:32
bbips napisał(a)
MamOdladwojga, gratuluję i liczę na to, ze kiedyś na tym forum jeszcze będziemy mogli przeczytać o tym, jak było w Miłomłynie.
P.S. Gdy czytałam Twój tekst, to wyobraziłam sobie dziewczynę w moim wieku, zapuszczoną leżeniem na kanapie i frytkami, a tu nagle zdjęcie takiej młodej, atrakcyjnej laski...
Hi hi hi hi... Oj uśmiałam się z tej młodej atrakcyjnej
. Zdjęcie z zeszłego roku, dzisiaj wredna waga pokazuje sześć kilo więcej niż wtedy. A to że nie wyglądam na swój wiek to prawda. Taki typ urody. Kiedy miałam skończone 35 lat (oj dawno temu) nie zostałam wpuszczona do nocnego klubu jako że bramkarz podejrzewał że jestem ... nieletnia. I nie przekonała go nawet moja obrączka na palcu. Przy kupowaniu alkoholu też mi się zdarza, choć ostatnio rzadko, że jestem proszona o dowód. Ale waga i wyniki badań lekarskich niestety pokazują całą smutną prawdę o moim pełnym cholesterolu i trójglicerydów zatłuszczonym wnętrzu
i dają niechlubne świadectwo spędzania godzin nieruchomo na sofie... -
Napisano: 9 lutego, 17:10
No to tylko pozazdrościć można takiego typu urody i takiego wyglądu.
Przepraszam Mamodwojga, że trochę zmieniłam Ci nazwę w poprzedniej wypowiedzi. Wszystkiemu winien pośpiech przed pracą. Nie poprawiłam się od razu, bo myślałam, że już nikt na ten wątek nie wchodzi. Jednak widzę, że całkiem nie umarł, skoro mi odpowiedziałaś i bardzo się z tego cieszę. Miałam nadzieję, że jeszcze będziemy tu mogli śledzić realizację naszych planów i się wzajemnie wspierać, by nasze wszystkie wspaniałe noworoczne postanowienia mogły się ziścić. Mnie osobiście bardziej tego potrzeba niż dyskusji o nowych fryzurach czy nowych zapachach.
Może Mia W. - moderator coś wymyśli, żebyśmy jeszcze mogły o tym pogadać. Pewnie gdzieś by trzeba było wówczas taką dyskusję przenieść, bo nie sądzę, żeby ktoś jeszcze chciał wchodzić na wątek konkursu, który już dawno się zakończył.
Jeszcze raz pozdrawiam!











