Zrobiłam dość odważne wyjście z sytuacji i dałam sobie 3 rozjaśniacze i 2 farby. (po koleji) Włosów nie mam aż tak zniszczonych jak się spodziewałam. Mam kolor miedziany, ni to blond ni to rudy. Poszłam do fryzjerki prosić o radę - aż się zdziwiła, że moje włosy są w tak dobrym stanie po takich "męczarniach".

Chociaż i tak je bardziej pielęgnuje bo wiem że jednak są inne niż poprzednio więc odzywki idą w ruch, by je wzmocnić.
I teraz pojawia się pytanie - najlepiej gdybym z tego miedzianego przefarbowała na blond? Czy mi chwyci farba? Czy poprostu pasemka robić jak było napisane powyżej?

Wkładam fotkę i z góry bardzo dziękuję Wam za pomoc.
(zdjęcie nie należy do najpiękniejszych, ale chodzi oto by pokazać Wam otrzymany kolorek

w rzeczywistości wygląda bardziej "blondowo"

)