Niespełna dwa tygodnie temu ślub brała moja przyjaciółka. Suknię zaprojektowała sobie sama, nie zważając na trendy. A tu taka niespodzianka... Jej écru-cudo przypomina coś pomiędzy Nervion a Onice. Sprawdziło się doskonale zarówno na ślubie (to bądź co bądź pora zimowa), jak i podczas gorących weselnych pląsów. Do tego perły, satynowe buciki i herbaciane róże. Wyglądała... przepięknie!